FANDOM


To Opowiadanie jest autorstwa Montez.


To Opowiadanie jest z cyklu Opowiadań o Harrym Potterze


Ziemia zadrżała pod stopami wszystkich obecnych w zamku, gdy kolejny atak śmierciożerców przeszedł po wszystkich piętrach Hogwartu.

Nimfadora i Ginny właśnie zbiegały ze schodów z siódmego piętra, gdy na ich drodze stanęło dwóch śmierciożerców, obaj cisnęli w nie zaklęciami.

- Ginny uciekaj! - krzyknęła stanowczo Tonks, odpychając dziewczynę z dala od śmierciożerców. - Ja się nimi zajmę. Drętwota!

Oszołomiła jednego z nich, który przeleciał przez barierkę pobliskich schodów.

- Avada Kedavra! - krzyknął drugi śmierciożerca.

Mordercze zaklęcie o mały włos nie trafił Tonks, tej udało się zrobić unik, a klątwa trafiła w okno za nią.

- Petrificus totalus!

Ginny potraktowała go zaklęciem, a mężczyzna uderzył bezwładnym ciałem o zbroję za nim, która rozsypała się we wszystkie strony.

- Dobra robota - pochwaliła ją Tonks, klepiąc ją po ramieniu - Idziemy?

Ginny kiwnęła głową ruszając za Tonks, obie szybko zbiegły po schodach pozostawiając spetryfikowanego śmierciożercę wśród kawałków zbroi.

Wszędzie było słychać odgłosy walki i krzyk walczących, pod drodze napotkały leżące ciała nie tylko śmierciożerców, ale uczniów i dorosłych czarodziejów stojących po stronie dobra. Gdy zeszły na trzecie piętro ściana po ich prawej stronie eksplodowała, gdy te schodziły po ostatnich stopniach, osypane kurzem i pyłem dostrzegły, że z dziury dostaje się do środka kilka dementorów zaczynając atakować przebywających tu obrońców szkoły.

- Expecto Patronum! - krzyknęła Tonks, a za nią powtórzyła Ginny.

Srebrzysty wilk i koń przebiegły przez piętro, atakując wszystkie dementory, które jak rozszalałe bestię próbowały wydostać się z pola ataku patronusów.

- Wow, Ginny, skąd znasz taką zaawansowaną magię? Nie mów, że nauczyli cię tego Carrowie? - zapytała Tonks obserwując srebrnego wierzchowca galopującego po korytarzu.
- Nie skąd, Harry nauczył nas zaklęcia patronusa na spotkaniach GD - odrzekła Ginny szczerząc zęby.

Nagle za zakrętu wybiegła spora gromada uczniów, w której Ginny dostrzegła Neville'a i Lunę.

- Sorry, Tonks, ale...
- No jasne leć. Tylko uważaj na siebie bo Molly urwie mi głowę, gdy coś ci się stanie! - powiedziała Tonks, a Ginny pobiegła za gromadą uczniów.

Już po paru minutach Tonks zbiegała po schodach do sali wejściowej, gdzie w każdym zakamarku rozgrywały się pojedynki. Gdzieś przy drzwiach do Wielkiej Sali, profesor Flitwick walczył z dwoma śmierciożercami, a Aberforth Dumbledore w towarzystwie dwóch Puchonów, walczył z kilkoma śmierciożercami.

Zaklęcia i uroki latały we wszystkie strony po całej sali, gdy u stóp Tonks eksplodował dość duży kawał gruzu, raniąc nie tylko samą Nimfadorę, ale i pozostałych walczących. Nagle znikąd pojawiła się w drzwiach sali kobieta o gęstych czarnych włosach, która nie spuszczała wzroku z Tonks. Bellatriks Lestrange jednym machnięciem różdżki zmiotła ze swojej drogi dwóch młodzieniaszków powoli podchodząc na przeciw Nimfadory.

- Witaj plugawcu - warknęła patrząc się na nią spod łba.
- Witaj Bellatriks, wraźcie się spotkałyśmy - powiedziała Tonks, ściskając mocniej swoją różdżkę.
- To spotkanie nie skończy się miłą pogawędką o życiu przy herbacie z kawałkiem babki - wysapała Bellatriks, drepcząc w miejscu.
- Nie wątpię, nie mam zamiaru przebywać w twoim towarzystwie choćby minutę dłużej - powiedziała Tonks, gotowa aby rzucić pierwsze zaklęci.
- Dosyć tych głupot plugawcu - krzyknęła Bellatroks rzucając pierwsze zaklęcie.

Pojedynek rozpoczął się na dobre. Zacięta walka rozgrywająca się w sali wejściowej nagle ucichła, na polu walki były tylko Bellatriks i Tonks. Obie to rzucały, to dobijały nadesłane groty swoich zaklęć. Odgłosy walki przerywały głośny śmiech Bellatriks.

- Avada Kadavra!

Zaklęcie rzucone przez Bellatriks pomknęło przez całą salę wejściową. Rozległ się donośny świst, a zielony promień morderczej klątwy rozpłynął się na piersi Tonks, która z zaskoczeniem w oczach i rozwartymi ustami w niemym krzyku upadła na kolana, różdżka wypadła jej z ręki, a ciało bezwładnie upadło na ziemię rozpylając wokół biały pył.

Bellatriks z furią w oczach i pianą w ustach podeszła chwiejnym krokiem do siostrzenicy patrząc prosto w jej zamglone czarne oczy.

- Twoja matka będzie następna - powiedziała i plunęła na ziemię, śmiejąc się jak opętana wariatka.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki