FANDOM


To Opowiadanie jest autorstwa Montez.



Kevin rozejrzał się po swoim pokoju, było tam bardzo dużo śmieci po słodyczach i brudnych ubrań a w kącie stała jego szkolna torba z książkami. Machnął ręką myśląc, że posprząta jak wróci. Przeszedł przez okno, wychodząc na balkon strażniczy, zamykając za sobą szczelnie okno. Po chwili leciał już nad ulicą w postaci kruka.

W góry dostrzegł znów czwórkę psiego gangu, którzy ganiali chodnikiem nową ofiarę czyli małą siwą sówkę. Zaciekawiony gonitwą zasiadł na słupie telefonicznym, obserwując jak psy próbują wdrapać się na mur dzielący ulicę od elektrowni, a sówka siedziała na szczycie zmęczona ucieczką, dysząc ciężko.

Nagle z pobliskiej piekarni wyszła staruszka w towarzystwie kościstego chłopca o brązoworudych lekko kręconych włosach, w których Kevin rozpoznał swojego lekko płochliwego kumpla Taylora Moore. Kevin zleciał ze słupa, kilkanaście centymetrów nad ziemią zmieniając się znów w człowieka.

- Dzień dobry - przywitał się z staruszką. - Siema Taylor.
- Och, Kevin przestraszyłeś mnie, witaj - rzekł Taylor łapiąc się za pierś - babciu...
- Dobrze, dobrze - szepnęła staruszka uśmiechając się - obiad będzie za godzinę, nie spóźnij się.

Kobieta odeszła, ale po kilku krokach zmieniła się w burą kotkę, znikając im z oczu za najbliższym zakręcie.

- Widziałeś ich? - zapytał Taylor.

Kevin wiedział o kogo chodzi, więc kiwną tylko głową rozglądając się dookoła.

- Poprosiłem babcię abyśmy zaszli do piekarni, moja babcia nie jest już taka szybka jako kotka, a ja bym sobie jakoś poradził - oznajmił Taylor również monitorując wzrokiem ulicę.
- Nie stójmy w jednym miejscu, tak szybko nas znajdą - rzekł Kevin ruszając chodnikiem.
- Mam nadzieje, że w moje szesnaste urodziny przyjmę formę jakiegoś dużego ptaka - wtrącił Taylor idąc krok w krok obok Kevina.

Ale Kevin nic mu nie odpowiedział bo w oddali dostrzegł czwórkę psów i w brzmieniu oka zmienił się znów w kruka, zaraz za nim wzbił się Taylor w postaci brązowej sowy.

Gang psów przed którymi tak ucieka nie tylko Kevin i Taylor jest utrapieniem dla całej okolicy, każdy woli uciec, niż stanąć z nimi w pojedynek. Bo jeśli zginie się jako zwierze, umiera się tak jak człowiek, zwykłą śmiercią.

Przez parę minut polatali sobie nad miastem i Taylor wrócił do domu. Kevin smętnym lotem jako kruk wrócił do swojego domy przez okno swojego pokoju. Postanowił posprzątać ten cały bałagan aby mieś święty spokój, gdy wróci mama.

Po godzinie do drzwi mieszkania zapukała sąsiadka pani Bell, która z prośby matki Kevina przychodziła gdy ta miała drugą zmianę w pracy, aby przynieść Kevinowi coś do jedzenia. Pani Bell była w średnim wieku, choć była bardzo miła, to również bardzo wścibska. Mieszkała sama na przeciwko ich mieszkania, ponieważ dwa lata temu straciła jedynego syna. Gdy ten miał szesnaście lat, potrącił go pociąg gdy przechodził przez tory w postaci swojej ostatecznej formy zwierzęcej, był lisem. Od tej pory pani Bell dziwnie się zachowuje.

Gdy zjadł zupę fasolową którą mu przyniosła został sam. Do końca dnia siedział przed telewizorem oglądając jakiś nudny film.

Nie wiadomo kiedy Kevin zasnął na kanapie. Dopiero poszedł do siebie, gdy jego mama wróciła z pracy.

Przed ósmą następnego dnia, Kevin wyszedł z domu z torbą na ramieniu ruszając w kierunku szkoły. Prawie cała klasa Kevina miała już szesnaście lat i posiadała swoją ostateczną zwierzęcą formę. W całej grupie tylko Kevin, Taylor i Penny Bennett mieli jeszcze piętnaście lat.

- Jeszcze dwa tygodnie - przeżywał Taylor - dwa tygodnie i mam urodziny,

Kevin nie był z tego aż tak zadowolony, swoje urodziny miał dopiero pod koniec grudnia, a była końcówka listopada.

Po zajęciach ze szkoły wylało się stado różnych zwierząt, jakby szkoła była w ZOO, a wszystkie zwierzęta uciekły z klatek.

- Nareszcie się spotykamy, Blake.

Przy drzwiach szkoły Kevina i Taylora złapali chłopcy z gangu czterech psów.

Było to czterech wyrośniętych osiłków o głowę wyższych od Kevina i dwa razy szerszych. Dowódca tego gangu nie miał przynajmniej dwóch zębów, a był ubrany w czarne dresy.

- Chłopaki pamiętacie jak widzieliśmy wczoraj pewnego kruka z sową? - zapytał Bob Russell przywódca gangu.

Trzech jego kumpli głośno się zaśmiało, kiwając wygolonymi głowami.

- Myślałeś Blake, że was nie zauważymy? Już od tygodnia wisisz mi kasę, zapomniałeś?
- Nie - odrzekł Kevin. - Idziemy - rzekł do Taylora.

Ale nie zrobili przynajmniej dwóch kroków, a przed nimi stanął czarny amstaff z pyska sączyła mu się piana. Kevin i Taylor cofnęli się, ale napotkali trójkę kumpli amstaffa, więc nie mogli nie mogli przemienić się w jakiegoś ptaka, a inne zwierze nie wchodziło w grę.

- Zostaw nas w spokoju, dziś wieczorem dostaniesz całą kasę - wrzasnął Kevin - spotkajmy się w parku.

Mieli szczęście, bo ze szkoły wyszła nauczycielka.

- Co tu się dzieje? - zapytała, przepychając się przez chłopców - Russell zostaw tych chłopców w spokoju.

Amstaff cofnął się i zmienił się z powrotem w człowieka. Kevin i Taylor ruszyli w stronę szkolnej furtki, a Russell za nimi krzyknął:

- Jesteśmy umówieni Blake.

Kevin i Taylor zniknęli im z oczu w ptasiej postaci, dopiero przybrali formę ludzi przed domem Taylora.

- Dużo mu jesteś winny kasy? - zapytał nieśmiało Taylor.
- Nie za dużo, poproszę mamę - oznajmił Kevin - cześć - i pod postacią kruka odleciał.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki