FANDOM


To Opowiadanie jest autorstwa Montez.



Kevin wrócił do domu jak zwykle przez okno swojego pokoju, rzucił torbę z książkami w kąt i od razu wszedł do kuchni siadając przy kuchennym stole czekając ma mamę, rozmyślając przez cały czas jak powiedzieć jej, że potrzebuje pieniądze aby oddać dług.

Rosalie wróciła do domu punktualnie po pierwszej zmianie, od razu wchodząc do kuchni chowając zakupione zakupy do lodówki.

- I jak tam w szkole? - zapytała widząc wzrok syna, który od momentu jej przyjścia nie spuszczał z niej wzroku.
- Jak co dzień, nic nowego - oznajmił Kevin.

I już miał zapytać o pieniądze, ale ugryzł się w język.

- Mamo... - zaczął. - A jak tam w pracy?
- Dobrze, coś się stało? - zapytała podejrzliwym głosem.
- Dlaczego musiało coś się od razu stać? Nie mogę zapytać jak minął dzień mojej mamię.
- Ile potrzebujesz? - zapytała wyciągając gotówkę z kieszeni.

Nic nie odpowiedział, tylko opuścił głowę patrząc jak matka wsuwa mu pod dłoń kilka banknotów.

- Dzięki - powiedział Kevin, chowając pieniądze do kieszeni.

Choć wiedział, że to nie tyle potrzebował, bo wisiał Russellowi dwa razy więcej, ale nie mógł, nie potrafił prosić matkę o tak ciężko zarobione pieniądze.

Po obiedzie wrócił do swojego pokoju chcąc zabrać się za pracę domową, ale w ostatniej chwili odechciało mu się. Za oknem robiło się już ciemno, nadszedł czas aby ruszyć na spotkanie z Russellem, ale postanowił zabrać ze sobą Taylora, aby było mu raźniej.

Po pięciu minutach był już przed domem przyjaciela. Za trzecim podejściem Taylor wyjrzał przez okno.

- Choć ze mną - zawołał Kevin drepcząc w miejscu, był strasznie zdenerwowany.

Taylor po chwili wyskoczył przez okno i razem ruszyli w stronę parku, gdzie Kevin umówił się z Russellem.

- Masz pieniądze? - zapytał Taylor, gdy mijali kwiaciarnię.

Kevin tylko kiwnął głową.

- Lepiej polećmy, mogą czekać za drzewami - zaproponował Kevin.

Tak zrobili. W postaci kruka i sowy wlecieli w obrzeża parku, szukając najbardziej bezdrzewnego terenu, aby czuć się pewniej. Było tylko jedno takie miejsce. Wylądowali obok zepsutej od kilku lat fontanny. Park był obskurny, śmieci leżały tu stertami a prawie wszystkie kosze na śmieci były wrzucone do fontanny w której nie było wody.

Dopiero po chwili przemienili się z powrotem w ludzi. Taylor trochę z tym zwlekał.

Nie czekali zbyt długo, za drzew wyszły cztery psy, na czele maszerował amstaff zaraz za nim owczarek, bokser i doberman. Cała czwórka jednocześnie zmieniła się w ludzi.

- Masz forsę? - zapytał Russell.

Kevin kiwnął głową wyciągając z kieszeni banknoty od matki.

- Mało, pożyczyłeś więcej! - warknął Russell robiąc krok do przodu.

Kevin i Taylor zrobili kilka kroków w tył, a potem Kevin rzekł drżącym głosem:

- Nie mam więcej, moja matka...
- Co mnie obchodzi twoja stara, dawaj całą forsę, albo nie wyjdziesz z tego parku w jednym kawałku.
- Przecież mówię, że nie mam więcej - powiedział Kevin uderzając nogami o rondo fontanny. Nie miał drogi ucieczki. Taylor wpadł do fontanny.

Po chwili Russell już jako amstaff kroczył w ich kierunku, Kevin ze strachu zapomniał, że też przecież może się przemienić. Taylor pakował się do jednego z koszy w fontannie.

Już cztery psy kroczyły ku nim, Kevin z desperacją w swoich ruchach zmienił się również w amstaffa ale innej maści i ruszył w kierunku Russella z otwarta wyposażoną w ostre zęby gębą celując prosto w gardło wroga, ale był bez szans. Rzuciło się na niego reszta sfory psów zaczynając gryźć i szarpać za wszystkie odstające części ciała Kevina. Kevin poczuł krew w pysku i jak ostre kły wrogów wbijają się w jego ciało.

Taylor nadal w fontannie patrzył się na całą rozgrywaną scenę z otwartymi ustami, kompletnie oszołomiony, ale po chwili stanął na obręczy fontanny i przemienił się w olbrzymiego orła wzbijając się w powietrze, zaczynając atakować wrogów. Ostre szpony orła raniły cielska czterech psów, a Kevin pod postacią amstaffa, kulejąc i wyjąc ruszył za fontannę.

Niestety Taylor jako orzeł też nie mógł dać sobie rady z całą czwórką, już jeden trzymał go za skrzydło, a reszta atakowała ostre szpony i dziób. Nagle nie wiadomo skąd przy fontannie pojawił się wielki niedźwiedź grizzly zaczynając atakować psy, które ściągnęły już Taylora na ziemię.

Nie minęło kilka sekund, a z podkulonymi ogonami uciekła cała zgraja gangu z powrotem wśród drzewa. Kevin resztkami sił przemienił się znów w człowieka, obserwując jak niedźwiedź przemienia się w mężczyznę z kasztanowa brodą, i jak pomaga Taylorowi podnieść się z ziemi. Taylor miał złamaną rękę. Później oboje Taylor i mężczyzna z brodą ruszyli ku zakrwawionego Kevina, któremu całe ciało odmówiło posłuszeństwa i z policzkiem dotykającym ziemi zapadł w ciemność, zemdlał.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki