FANDOM


To Opowiadanie jest autorstwa Montez.



Pani Bell przyszła o siedemnastej z miską zupy cebulowej, zaczekała aż Kevin zje, a potem bez słowa wyszła z mieszkania uśmiechając się sztucznie. Nie minęło nie więcej dziesięć minut, a do drzwi ktoś znów zapukał.

- Zapomniała pani czegoś? - zapytał Kevin, myśląc, że to pani Bell otwierając drzwi.

Mylił się jednak, za drzwiami nie stała pani Bell, lecz brodacz Pearl. Kevin z przerażoną miną próbował zamknąć drzwi, ale wielka niedźwiedzia łapa uniemożliwiła mu to.

- Co pan chce? - zapytał Kevin nadal próbując zamknąć drzwi.
- Porozmawiać - rzekł pan Pearl, podstawiając stopę między drzwi a futrynę, aby znów uniemożliwić zamknięcia drzwi.
- Bardzo dziękuje za uratowanie mi życia - jęknął Kevin. - A teraz bardzo proszę zostawić mnie w spokoju.
- Daj mi pięć minut, nic ci nie zrobię - oświadczył pan Pearl cicho sapiąc.
- Nie jestem sam, mama kompie się w łazience - oszukał Kevin, mając nadzieje, że mężczyzna odejdzie.
- Nie kłam, widziałem ją jak wychodziła do pracy - wysapał pan Pearl.

Nagle drzwi mieszkania pani Bell otworzyły się z hukiem.

- Co to za hałasy?! - wrzasnęła wychodząc na korytarz. - Eee... panie zostaw pan chłopaka!

W brzmieniu oka pani Bell zmieniła się w kozicę górską zaczynając atakować mężczyznę porożem, który w popłochu zniknął im z oczu zbiegając schodami, a potem trzasnęły drzwi frontowe.

- Nic ci nie jest? - zapytała pani Bell zmieniając się znów w kobietę - może zadzwonię po policję.
- Nie... nie trzeba - rzekł Kevin, nadal oszołomiony tym co się stało kilka sekund temu - dziękuje pani.
- Nie ma sprawy. Teraz posłuchaj, nikomu już nie otwieraj, a jeśli znów wróci ten facet, to po prostu zawołaj - powiedziała pani Bell szczerząc zęby.

Kevin posłuchał rad sąsiadki i zamknął mieszkanie na wszystkie możliwe metody. Po czym poczłapał na kanapę, próbując zatopić myśli w lecącym w telewizorze filmie, ale nie mógł odpędzić tego co się wydarzyło, nadal słyszał i widział tą całą scenę przy drzwiach.

Nie zasnął do puki nie usłyszał, że Rosalie wraca do domu otwierając wszystkie zamki, które wcześniej zamknął Kevin, postanowił nic na razi jej nie mówić. Powiedział dopiero rano przy śniadaniu, Rosalie była oszołomiona i gotowa dzwonić na policję, aby zgłosić próbę wtargnięcia do mieszkania. Na szczęście Kevin zdołał uspokoić matkę, wyjaśniając, że pani Bell pogoniła mężczyznę (co nawet nieźle jej poszło) i na pewno już nigdy tu nie wróci.

W drodze do szkoły Kevin co i raz oglądał się za siebie, na wypadek aby upewnić się, że nikt go nie śledzi, rozglądał się nie tylko po ludziach, ale i po zwierzętach, czy przypadkiem nie ma nigdzie wielkiego niedźwiedzia grizzly.

Taylora spotkał dopiero w szkole, który nie mówił już o niczym innym jak o swoich urodzinach. Kevin opowiedział mu całą historię z panem Pearl i panią Bell w rolach głównych, dopiero gdy wracali (pieszo) do domu.

- Dlaczego mówisz mi to dopiero teraz? - zapytał Taylor przerażonym głosem.
- Bo wcześniej gadaliśmy o twoich urodzinach, i na nich powinniśmy się skupić a nie na głupim Pearlu - powiedział spokojnym głosem Kevin - to z czym będzie ten tort?...

Najgorsze było to, że Taylor mieszkał trzy ulice bliżej od domu Kevina, więc rozmawiając szybko dotarli na miejsce a Taylor zostawił Kevina na opustoszałej ulicy zupełnie samego, a tak w dwoje było raźniej niż samemu. Zaciskając pięści w kieszeniach ruszył bezludną drogą obracając oczami jak szalony po wszystkim dookoła.

Właśnie skręcał w jedną z ulic, gdy w tym samym momencie wpadła na niego jakaś osoba, którą wcześniej zupełnie nie zauważył, co się okazało ona tez nie patrzyła się przed siebie, a za siebie. Była to dziewczyna o kręconych blond włosach, którą Kevin nigdy wcześniej nie widział w tej okolicy, była w tym samym wieku co Kevin.

- Przepraszam - rzekła dziewczyna, bo Kevin runął w pobliski śmietnik.
- Nie masz oczy, uważaj jak chodzisz - odrzekł ostro Kevin podnosząc się z ziemi.
- Powiedziałam przecież przepraszam, nie widziałam cię - szepnęła dziewczyna - a po pierwsze ty też mógłbyś patrzeć jak chodzisz - jej ton diametralnie się zmienił.

Nagle za rogu ulicy gdzie zderzyli się wyskoczył brązowy niedźwiedź biegnąc w ich kierunku. Kevin przerażony podniósł leżący niedaleko pręt i stanął przed dziewczyną, wyciągając pręt przed siebie.

- Co ty robisz? - zapytała dziewczyna wyrywając mu pręt z dłoni - zrobisz mu krzywdę.

Kevin zaskoczony wybałuszył oczy na dziewczynę.

- To... to ty go znasz? - wskazał na niedźwiedzia, który akurat do nich podbiegł, smyrając dziewczynę w wierzch dłoni swoim nosem.
- To mój młodszy brat - powiedziała, a przy jej boku pojawił się już nie niedźwiedź, ale pięcioletni chłopiec o pyzatej różowiutkiej twarzy i kręconymi blond włosami. - Nie sądziłam, że mieszkają tu tacy niemili chłopcy.
- Wypraszam sobie, pomyliłem twojego brata z kimś innym - powiedział Kevin i stwierdził, że dziewczyna jest strasznie rozpuszczona - Wy... nie jesteście stąd?
- A dla czego pytasz? - zapytała dziewczyna lekko się różowiejąc.
- Bo tak się składa, że mieszkam tu od urodzenia i nigdy nikogo takiego nie widziałem - rzekł Kevin - a teraz muszę już iść. Cześć.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki