FANDOM


To Opowiadanie jest autorstwa Montez.


Żmija zerkała to na sokoła, to na wydrę wściekłym wzrokiem, do puki u jej boku nie wylądował sęp składając ostrożnie skrzydła, a po chwili oba stworzenia jednocześnie zmienili się w ludzi.

Żmija przeobraziła się w wysoką, bardzo szczupłą kobietę, wyprostowaną na tyle, że wyglądała jakby była olbrzymem. Kobieta miała długie, kręcone rdzawo rude włosy i mocno wyostrzone kości policzkowe, oraz krwistoczerwone wargi. Sęp zaś przybrał formę lekko przygarbionego mężczyzny, o długich prostych jak druty czarnych włosach, które padały mu na wyłupiaste szare oczy.

- Z kim mamy do czynienia? - zapytała ruda zakładając ręce na biodra.

Pierw przemieniła się Rosalie, która stanęła prostu, zupełnie jak ruda. Obie kobiety były w podobnym wieku.

- Proszę, proszę. Rosalie - jęknęła kobieta szczerząc zęby.
- Mi również miło cię widzieć, Rito.
- Kim jest... - zapytała Rita wskazując brodą na Kevina, który nadal przyglądał się obu kobietą nadal jako sokół.

Rosalie spojrzała na syna, który jak na jej rozkaz zmienił się z powrotem w chłopca.

- Dzieciak - zarechotał zgarbiony gość.
- Chyba to oczywiste idioto - warknęła Rita - pierw był krukiem, a potem sokołem. Nie ma jeszcze lat... a może jest nieo...
- Nie ma jeszcze szesnastu lat - rzekła stanowczo Rosalie wpadając rudej w słowo. - Co chcecie od tego chłopca - spojrzała na Taylora.
- Nie dawno skończył szesnaście lat - powiedziała Rita jakby od niechcenia - szukamy...
- Kogo? - zapytał Kevin.
- Nieo...
- Nikogo - powiedziała Rosalie znów wpadając w słowo Ricie.

Kevin spojrzał na matkę, ta ani razu nie zwróciła swojej twarzy w jego kierunku, nadal patrzyła się dziwnym wzrokiem na rudą i zgarbionego.

- Co mu zrobiliście, że jest nie przytomny? - zapytał po chwili Kevin.
- Neo za mocno go ogłuszył - powiedziała Rita, a mężczyzna obok niej zarechotał - chłopak uderzył głową w mur, nie wiem co mu jest - dodała obojętnym głosem.
- Ja tylko robię co pan każe - zarechotał ponownie Neo.
- Milcz idioto - warknęła Rita uderzając Neo otwartą dłonią w potylicę.
- Daje wam słowo, że ten chłopiec nie jest tym kogo szukacie - odrzekła stanowczym głosem Rosalie. - A teraz wynoście się z tond i nigdy tu nie wracajcie!

Rita spojrzała się słodkimi oczami w Rosalie, nieco zmieszana zgarnęła rudę włosy ze swojej twarzy zerkając na bez przejmującego się Neo.

- Lecimy! - warknęła na niego - a my się jeszcze zobaczymy kochaniutka. Pa.

Rita zmieniła się w żmiję, a Neo w sępa. Żmija wskoczyła na grzbiet ptaka, a ten pod jej ciężarem lekko się zakołysał i z trudem wzbił się w powietrze, znikając za kolejnymi domami.

- Mamo kim oni byli - zapytał Kevin matkę.
- Później, teraz trzeba pomóc Taylorowi - szepnęła Rosalie klękając nad nieprzytomnym chłopcem - jest tętno, mamy szczęście, że za rogiem jest szpital.

Z lekkim trudem, bo Taylor okazał się być cięższy niż na to wyglądał dotarli do szpitala, gdzie szybko specjaliści zajęli się poszkodowanym. Po nie miej pięciu minutach do szpitala przybyła pani Moore, babcia Taylora i wraz z Rosalie poszła do gabinetu lekarza opiekującego się jej wnukiem.

Kevin podszedł na palcach do uchylonych drzwi gabinetu gdzie obie weszły, przysłuchując się ledwo słyszalnym głosom. Był strasznie ciekaw kim była ruda i jej towarzysz.

- ... to tylko lekkie wstrząśnienie mózgu - mówił lekarz - wnuk za parę dni wyjdzie ze szpitala, teraz musi tu zostać na obserwacji.
- Bardzo panu dziękuje - jęknęła pani Moore - ale co mu się stało?
- Został napadnięty - odrzekł lekarz - pani Blake z synem znaleźli Taylora na chodniku.
- Na prawdę Rosalie, kochana co się stało?

Rosalie wyprowadziła panią Moore z gabinetu, i na korytarzu opowiedziała jej całe zdarzenie.

- ... i dlatego nie chciałam mówić tego przy lekarzu - skończyła Rosalie.
- To niewiarygodne, po tylu latach i jeszcze go szuka - szepnęła pani Moore. - Dzięki bogu, że ty tam byłaś kochana.

Pani Moore weszła do pokoju gdzie leżał Taylor, Kevin patrzył jak po cichu zamyka drzwi, a potem zagadnął do matki.

- Mamo kim byli ci ludzie? Dlaczego zaatakowali Taylora? - zadał szybko pytania.
- Nie znam tego Neo, ale kobietę tak. Jako dzieci przyjaźniłyśmy się - rzekła Rosalie.
- A co chcieli od Taylora? - naciskał Kevin patrząc na matkę.
- Nie... nie wiem - szepnęła Rosalie, podchodząc do szyby pokoju patrząc na pani Moore próbuje rozmawiać z wnukiem.

Kevin czół, że matka go okłamuje, ale również czół, że robi to dla jego dobra, więc już nie naciskał na szczerą odpowiedz.

- Mamo, o co chodziło babci Taylora mówiąc, że minęło tyle lat, a on nadal go szuka.

Rosalie milczała przez kilka chwil, a potem odezwała się nie patrząc na syna.

- Nie teraz.

Kevin miał już zacząć nalegać, aby uzyskać odpowiedz, ale po dziwnym zachowaniu matki postanowił zrezygnować, ale tylko na pewien czas. Nie chciała mu czegoś powiedzieć. Ale Kevin obiecał sobie, że nie odpuści, że dowie się całej prawdy.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki