FANDOM


To Opowiadanie jest autorstwa Kleruśny.


Awangarda. Rozdział 1.Edytuj

Zawinąłem sobie nogę w liście klonu, aby ukoić trochę ból. Jednakowoż i tak musiał chodzić na jednej nodze, bo kiedy następowałem nań przeszywało mnie od stóp po całe ciało. Rzezimieszek szedł obok mnie i raz po raz spoglądał na mnie smutnym wzrokiem. Cholera wie, czy jest świadomy tego, co się tutaj dzieje.

 

Szliśmy przed siebie szukając schronu, a jedyne, co nas napotykało, to kolejne wysokie drzewa. Zero jedzenia, zero napitku. Jak tu wytrzymać? Rozmyślałem nad odprawieniem modlitwy do Boga, ale bałem się odrzucenia. W końcu, kto normalny zabija drugą osobę, a następnie prosi o rozgrzeszenie i pomoc?

 

Nie miałem wyjścia. Po godzinnym marszu postanowiłem zrobić dziesięciominutową przerwę. Upadłem zdyszany na ziemię, a Rzezimieszek obok mnie. Powoli zmieniałem swoją pozycję w siad turecki i zamknąłem oczy. Musiałem skupić się na wypowiadanych przeze mnie słów.

 

Siedziałem w ciszy przez pięć minut, aż w pewnym momencie coś zobaczyłem w swoim umyśle. Widziałem strumyk wody płynący niedaleko nas i krzaki pełne jagód. Otworzyłem szeroko oczy. Czyżby prośba była wysłuchana? Czyżby Bóg po raz pierwszy chciał mi pomóc?

 

Wstałem powoli, aby nie stanąć na zranioną nogę. Widząc moje ruchy Rzezimieszek uczynił to samo i spojrzał na mnie. Podniosłem lekko dłoń, aby dać mu znać, żeby się nie martwił.

 

- Wszystko w porządku, piesku. – wychrypiałem – Widziałem strumyk wody, niedaleko nas. Chodźmy – powiedziałem spoglądając na niebo. Słońce zaczęło błyszczeć na pomarańczowo, a czarne chmury powoli zasłoniły całe sklepienie. – musimy zdążyć przed zmrokiem. – I zacząłem iść w prawo, gdzie przed chwilą widziałem strumyk z krystalicznie czystą wodą.

 

Nie minęło pięć minut, a za zarośniętymi krzewami płynęła rzeczka z wodą. Natomiast w około rosły soczyste maliny. Upadłem na kolana i sięgnąłem rękami po wodę, aby jej się napić. Właśnie wtedy Rzezimieszek przeszedł przez krzaki i rzucił się susem do wody, żeby zregenerować siły.

 

Odpoczywaliśmy dłuższy czas, raz jedząc maliny, a raz pić wodę. Wykonałem z liści dwa bukłaki i nalałem doń wody. Słabe światło zachodzącego dnia świeciło nam w oczy. Byliśmy przerażająco zmęczeni, że postanowiliśmy się zdrzemnąć.

 

Obudziłem się w środku nocy. Na całym niebie rozsypane były gwiazdy, zaś na środku górował księżyc w kształcie sierpa. Wokół całego lasu panowała cisza. Poprawiłem swoje miejsce spoczynku, aby było jeszcze wygodniej, aż w końcu zapadłem w kolejny, głęboki sen.

Przez kolejne pięć dni włóczyliśmy się przez las nie znajdując żadnej pociechy i wsparcia. Wydawało się, że las ciągnął się w nieskończoność. Dłuższy okres naszej wędrówki oszczędzaliśmy na zapasach, które zdołaliśmy zrobić, ale przez ten czas zdołaliśmy wszystko zjeść, a teraz ledwo umiemy się podnieść z ziemi i chodzić o własnych siłach.

 

Właśnie czułem, że umieram. Szedłem przed siebie, co chwila się potykając i kołysząc to w prawo, to w lewo. Widziałem przez mgłę, nie mieliśmy już co jeść. Upadłem na ziemie głucho i postanowiłem już nie wstawać. Chciałem umrzeć tutaj. Rzezimieszek usiadł obok mnie i wpatrywał się we mnie. Uśmiechnąłem się lekko, aby dodać mu otuchy. Tylko, żeby on przeżył…

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki