FANDOM


To Opowiadanie jest autorstwa Wojti2000.


Było sobie czterech studentów:  Ania, Hanka, Jacek i Krzysiek. Mieli oni razem wybrać się nad jezioro w głębokiej puszczy. Dojeżdżali już do ich obozu, gdy nagle rozpadało się i rozpętała się duża wichura. Autobus stanął.



-No dobra, wychodzimy.- powiedział nauczyciel -Wysiadamy.



-Nie wysiądę, dopiero, co sobie włosy ułożyłam.- postawiła się Hanka, ale jakiś dryblas wziął ją za rękę i wybiegli razem z resztą uczniów i nauczycielem z autobusu.



-Ostrożnie, nie potknijcie się. Tu jest ślisko. - udzielał rad nauczyciel.


<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 10pt; „>W oddali huknął grzmot, a tłum studentów ruszył w stronę drewnianej chatki. Otworzył im facet o pogodnej twarzy w sztormiaku.</p>


<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 10pt; „>-Wchodzić, wchodzić. I schować komórki.</p>


<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 10pt; „>Wszyscy studenci zrobili to, co mężczyzna im kazał. W środku było sporo pokoi, i wielu już zasnęło. Następnego dnia Ania razem z Hanką poszła do lasu poszukać czegoś ciekawego, np. starych poniemieckich ruin. Nauczyciel trochę się przeląkł, gdy dziewczyny nie wróciły o umówionej porze, więc kazał Krzyśkowi i Jackowi iść ich śladem. Rozglądali się nerwowo, nagle zaczął kropić lekki deszcz, a listkami poruszał wiatr. Nie wzięli żadnej latarki, więc co jakiś czas wpadali na coś. W pewnym momencie usłyszeli trzask gałązek za nimi, obrócili się, ale była to tylko sarna. Wyglądała na przestraszoną.</p>


<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 10pt; „>-Ej, weź może wracamy.- mruknął Krzysiek</p>


<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 10pt; „>-Ogarnij się, trzeba znaleźć dziewczyny.- wysyczał Jacek, ale stracił swój brawurowy ton, gdy usłyszał kroki dookoła. Coraz głośniejsze.</p>


<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 10pt; „>-Ej ty, a co jak to wilk?- spytał cicho Krzysiek.</p>


<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 10pt; „>-To przecież wielki pies. Do wody zwiejemy.- odparł szeptem Jacek. Wtedy z krzaków wypadło coś. To była Ania. Miała liście i trawę we włosach a także na ubraniu, a także ślad buta na policzku. Chłopcy pomogli jej wstać, a ta zwymiotowała. Szybko pobiegli do chatki. Gdy nauczyciel zobaczył Anię, przeraził się nie na żarty i wezwał pogotowie. Szukał też informacji o Hance, ale dziewczyna powtarzała tylko:</p>


<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 10pt; „>-Wielki….wielki….</p>



Nauczyciel podejrzewał to, iż napotkała jakiegoś zwyrodnialca i zawiadomił także policję. Funkcjonariusze prawa przyjechali na miejsce po kilkunastu minutach, po czym zaczęli przesłuchiwać studentów. Nikt nic nie wiedział, kilku myślało, że napadł ją dzik, czasami gadali o slendermanie, na co twardo stąpający po ziemi Krzysiek śmiał się bardzo mocno. W końcu zdecydowali się ruszyć na poszukiwania, gdy usłyszeli szarpanie klamki. Jeden z policjantów otworzył je i do chatki wpadła mokra, brudna postać z włosami koloru słomy przykrywającymi twarz. To była Hanka. Ledwo, co oddychała, miała poobijaną twarz i ślad po pięści na nosie. Stróże prawa przeszukali bazę danych przestępców, ale nie było tam nikogo, kto czatował w lasach, bił dziewczyny i miał takie wielkie dłonie. W okno zaczęło coś tłuc, jakby knykciami, póki nie rozleciało się. Coś zaczęło potem krążyć wokół chatki, czasami bębniąc o okna. Nie widzieli nikogo w ciemności. Zaczęli ryglować drzwi wszystkim, co mieli. Kilka minut później przez dziurkę od klucza zaczęła wlewać się przezroczysta maź, a drzwi wyskoczyły z zawiasów. W progu stanęła istota wielkości młodej orki, pachnąca czajnikiem z herbaty. Nie było widać jej twarzy. Z miejsca, w którym powinny znaleźć się usta wystrzelił węgorz elektryczny.



-Rusz się!- krzyknęła istota i skoczyła na Anię. Policjanci zaczęli strzelać, ale pociski znikały w kontakcie z potworem. Wtedy Krzysiek poznał te stworzenie – to był Dudley Dursley ze znienawidzonej przez niego książki. Dla zabawy wziął patyk z ziemi i powiedział:



-Rictusempra!



Dudley odskoczył od Ani.



-Nie, nie wolno ci!- ryknął potwór i zaczął pluć kwasem.


<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 10pt; „>-AbraKadabra, Hokus pokus, smęty rymęty!</p>



Dudley wyleciał przez okno, łopocąc peleryną i zniknął w deszczu piszcząc:


<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 10pt; „>-Mamo! On to znowu robi!</p>


<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 10pt; „>Studenci nie mogli uwierzyć w to, co ujrzeli, po czym uznali to za sen.</p>


<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 10pt; „>Wszyscy nagle obudzili się w autobusie.</p>



-Wracamy do szkoły.- powiedział nauczyciel.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki