FANDOM


To Opowiadanie jest autorstwa Atlantycki.


Dobiegłem do naszej celi, Kacper siedział przygnębiony na swoim łóżku patrząc w rozbabrane już ciało Diany.

-Dziewczyny potrzebują pomocy! - Krzyknąłem.

Kacper nie zadając zbędnych pytań pobiegł za mną. Zaprowadziłem go do bloku Izy, jednak gdy tam dotarliśmy, ujrzeliśmy jak Lucy wypada z jednego z okien szarpiąc się z Izą, ona jednak chwyciła się jednego z okien i wpełzła do środka.

Podbiegając do ciała Lucy zastanawiałem się czy na pewno chcę to widzieć, jednak nie zdążyłem zdecydować. Lucy leżała tam z rozpaćkaną miednicą. Reszta ciała była co najwyżej posiniaczona. Od razu widać było, że nie żyje wiedziałem jednak, iż martwi ludzie przez jakiś czas słyszą jeszcze to co się do nich mówi dlatego powiedziałem:

-Będę się za ciebie modlił Lucy!

Tak bardzo chciałem tam zostać i powiedzieć jej coś bardziej przemyślanego, ale trzeba było ratować Ange, bo ona może jeszcze żyć!

Wbiegając po schodach za Kacprem powiedziałem mu, że Iza jest prawie na najwyższym piętrze, a gdy jeszcze mówiłem Iza, pociągając za sobą Kacpra, wyskoczyła przez okno. Ja wszedłem do pokoju skąd było słychać jęki Ange... Ona jeszcze żyła, miała za to poharatane ręce... wziąłem ją na ręce i postanowiłem znieść ją po schodach. Wiem, że powinienem uciskać ranę, ale jak uciskać dwie rany na rękach, od ramienia do dłoni, na głębokość połowy ręki? Na szczęście ślina (zgaduję) mutantów zakleja rany w taki sposób, że "ofiara" się nie wykrwawia. wyskoczyłem przez parterowe okno mówiąc:

-Zawsze chciałaś i wyskoczyłaś... - Zabrzmiało to jednak tak jakbym chciał sam siebie okłamać, że da się tym kogoś podnieść na duchu...

W tym czasie Kacper walczył z Izą, oboje co róż odrywali sobie kawały mięsa, albo wiercili głębokie dziury w ciele. Przewagą Kacpra była broń - Pistolet i nóż. Izy zaś - Ostre zęby i regenerowanie się w czasie sekund. Każdy gołym okiem to widział: Kacper nie miał szans. Przetrwałby dłużej gdyby nie upadł na ziemię. Iza przydepnęła mu krtań jedną nogą, gdy nagle rozległ się dźwięk śmigłowca. Iza zaczęła rozglądać się za nim, co wystarczyło Kacprowi, który odnalazł na jej udzie wcześniej przez niego wbity nóż, po czym cisnął nim prosto w twarz Izy.

-Ej! kładź ją na nosze! - Krzyknął do mnie poirytowany ratownik. Zrobiłem co kazał, po chwili Ange była już opatrywana w śmigłowcu, a mi zrzucili linę. Jak widać nie spodziewali się takich ran jak te na rękach Ange, bo jedyne co mięli w apteczce to bandaże słabej jakości. Lecieliśmy około minutę gdy naglę coś nami zatrzęsło. Była to Iza, którą za wszelką cenę próbował powstrzymać Kacper. Walczyli tam na tyle długo, iż pilot przyzwyczaił się latać z nimi u nogi. Gdy odlecieliśmy kawałek od latającego miasta Iza puściła się i razem z Kacprem spadli prosto na ziemię... Została z nich tylko mokra plama, po chwili jednak Iza, do słownie, pozbierała się i cała we krwi pobiegła w stronę drzew.

Śmigłowiec wylądował w obozie rozłożonym na szybko w lesie. Wychodząc, od razu zauważyliśmy co się święci: W obozie byli żołnierze z karabinami, przed nimi klęczeli rządowi, płacząc i mamrocząc coś. Po chwili każdy z nich dostawał strzał w plecy. Wśród nich rozpoznałem rządowego, który towarzyszył mi jeszcze od Centrum, jak i również był na stołówce gdy porywali Kacpra. On rozpoznał mnie chwilę po mnie. Wskazał w moją stronę mówiąc coś do żołnierza, ten podszedł do mnie i powiedział:

-Oni chcą żebyś się nad nimi pomodlił... - oczywiście nie miałem nic do gadania. Nawet gdybym miał i tak bym się zgodził. Podszedłem za nich, i przerywając ich rozmowy zacząłem modlitwę:

-Boże... Wybacz tym ludziom ich grzechy... Pozwól im żyć w obiecanym przez ciebie raju... Spraw by bolało ich to jak najmniej... Wybacz im, że z własnej woli torturowali Twoich sług... i jeśli jest to zgodne z twoją wolą przyjmij tą modlitwę w imię Twego syna, a naszego Króla: Jezusa Chrystusa. Amen

-Amen - Odpowiedzieli rządowi tuż przed strzałem otrzymanym w plecy.

-A gdzie "W imię ojca i syna..."? - Zapytał prześmiewczo żołnierz. Wołają mnie już na egzekucję... pozwolili mi dokończyć ostatni wpis przed egzekucją... obiecali rozpowszechnić mój dziennik. Co prawda jako książkę para-naukową, ale może ktoś w to uwierzy?

Epilog: Kapłan nie uronił ani jednej łzy podczas egzekucji, jedyne co, to w chwili śmierci powiedział do swojej towarzyszki: "Do zobaczenia w raju". Chwilę po tym "Latające Miasto" eksplodowało.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki