FANDOM


To Opowiadanie jest autorstwa Atlantycki.


Rano Kacpra jak zawsze nie było, ja pomodliłem się i przeczytałem urywek Biblii. Taca z jedzeniem leżała już na ziemi, jak widać Kacper wolał dziś zjeść bez nas. Obudziłem Ange i Lucy, wszyscy zjedliśmy posiłek w ciszy. Wtedy Lucy nagle wstała i powiedziała:

- Co wy macie do Kacpra?!?

Pytanie to niezwykle zdziwiło mnie i Ange zarazem. Ona odpowiedziała pierwsza:

- Przyłożył mi nóż do gardła? mało?

- No dobra... ty masz powód, Kapłan w sumie też, bo on do niego celował...

Powiedziała Lucy, po czym ją zapytałem:

- Lucy... o co chodzi? coś się stało?

Lucy zamiast odpowiedzieć usiadła w kącie w ciszy... Teraz wiem jak one czuły się gdy ja tak robiłem... O co może jej chodzić? przypomniała sobie coś smutnego? a może...

- Lucy... nie ma już strażników, więc może pójdziemy po broń dla ciebie?

Na moją propozycję Lucy zaczęła się zachowywać tak jak dziecko, które ma dostać nową zabawkę. Na ten widok Ange zdjęła uszy pikachu i powiedziała:

- Ale ja tak nie wyglądam... prawda?

Wtedy Lucy od razu zrobiła się poważna jak zazwyczaj, po czym poszliśmy do "sali tortur", w której Lucy była już wcześniej. Z tego co wiem sala Kacpra wyglądała inaczej, ale to jest już nieważne. Lucy przez długi czas nie mogła się zdecydować lecz w końcu jej się to udało. Potem zamiast wracać postanowiliśmy pospacerować, każdy z nas wolał jednak iść w inną stronę dla odrobiny "prywatności", której tak bardzo nam ostatnio brakuje...

Po krótkim spacerze, znalazłem wyjście na zewnątrz. Postanowiłem odetchnąć świeżym powietrzem (o ile takie tutaj jest). Niedaleko naszego ośrodka znalazłem park z bardzo bujną roślinnością. Usiadłem sobie na jednej z ławek i rozkoszowałem się spokojem, zastanawiając się nad Kacprem: "Co oni mu zrobili? co może tak zmienić osobowość w 2 dni?" niestety nie jest to czas na znalezienie odpowiedzi. Wtedy zauważyłem pojedynek mutantów, jeden z nich miał widoczną przewagę... Nie czekając na zakończenie zacząłem się powoli wymykać. Niestety na niewiele się to zdało, zwycięzca szybko mnie dogonił i powalił na ziemię, odwróciłem się na plecy i... To była Iza! podawała mi rękę!

- To wstajesz czy jak?

Powiedziała, po czym dodała:

- Jak chcesz leżeć to proszę...

- Myślałem, że nie znasz polskiego.

Powiedziałem.

- A ja, że nie wychodzisz na zewnątrz. Oboje jesteśmy zaskoczeni.

Powiedziała Iza z ironią.

- Nie chcesz mnie zjeść?

- Hmmm... Nie, jestem najedzona, posłuchaj... Wiem, że się mnie boisz tak jak reszta z was, ale chcę wam pomóc. Nie wiem kim jest gość, który był w laboratorium, ale nie dokończył przemiany... jest bardziej niebezpieczny od wszystkich innych. Nie ufałabym mu na twoim miejscu...

- Zaraz zaraz... jaka przemiana?

- Tego dowiesz się jutro... ja już nie mam czasu... jak oddalisz się od reszty ja ciebie znajdę.

Gdy Iza to powiedziała ocuciła mnie lekkim kopem w głowę, po czym odeszła.

Gdy już wszyscy byliśmy w komplecie, weszliśmy do naszej celi. W środku czekał Kacper I dwie inne dziewczyny.

- Oto Diana i Julia

Powiedział Kacper, przy czym to drugie imię wypowiedział nieco wolniej i ciszej. Potem on sam poszedł na swoje łóżko... za bardzo nie miał ochoty rozmawiać, ja z resztą też. Przedstawiłem się tylko jako Kapłan i dałem dziewczynom najpierw samym porozmawiać. Po jakimś czasie Diana usiadła obok mnie i zapytała:

- Kapłan... niech zgadnę... udzieliłeś ślubu Kacprowi i Julii?

- Co...? NIE...! Nie znam jej nawet, a Kacpra ostatnio też nie znam!

Wrzasnąłem... chciałem ją już przeprosić jednak Lucy mi przerwała:

- Daj mu spokój, on... on zasługuje na chwilę ciszy.

A to mi niespodzianka... Lucy staje po mojej stronie?

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki