FANDOM


To Opowiadanie jest autorstwa Kleruśny.


Siedziałem na moim koniu - Izacu, który wierzgał i wierzgał, aż prawie spadliśmy prosto z klifu. Zdenerwowany kopnąłem nogą konia i rzekłem:

- Izacu, chcesz żebyśmy zginęli? –Spytałem

- Wrrrr.... przecież jesteśmy martwi – zarżał

- No tak, ale ten mag, Naahir może nas spalić tym jego "świętym światłem". Chociaż on wie, że tu jesteśmy, tylko boi się działać. Wie, że mógłbym związać jego dusze ze zgniłym ciałem.

- Cóż za agresja! - Powiedział skrytobójca - Anoth, który wyłaniał się zza drzewa - Jak na byłego wodza to..

- Nie jestem "byłym wodzem" - oburzyłem się - Anoth, za niedługo wszystko wróci do normy.

- Mam taką nadzieje - powiedział z żalem.

Moja blond grzywka zakrywała mi prawe oko. Koń nadal rżał widząc świeże mięso do zabicia, aż jego czarna grzywa uczesana cała na prawo, wpadła mu do oka. Mój wzrok skierowany był w dół, w stronę Naahira, który przeklinał wszystkie narody za śmierć tylu żołnierzy. Po minutach namysłu rzekłem do zabójcy:

- Anoth, masz przejść niewidoczny przez nikogo do grobowca... Sam wiesz, kogo. Resztę powiem Ci tam. –Powiedziałem jednym tchem. Mój towarzysz, który na prawej ręce miał jedno ostrze, a na lewej podwójne ostrze, powiedział:

- Jak sobie życzysz - rzekł cichym i tajemniczym głosem. Mówiąc to dźwignął dwa ostrza do twarzy, aż jego ciało zbledło, aż do postaci ducha. Podczas niewidzialności, skrytobójcy są widziani tylko przez sojuszników.

Podczas chwili namysłu, wahałem się nad podjęciem tego zadania, Cóż, wiązała mnie klątwa, więc nie miałem wyboru. Pociągnąłem za zaprzęż mojego konia i podreptaliśmy w stronę grobów. Izac, mój dzielny Rumak Śmierci, żwawo i zwinnie biegł przeskakując zeschłe konary dębów, aż dotarliśmy do nagrobków. Trzy, wysokie groby ustawiony obok siebie, od najniższego do najwyższego. Na każdym z nich są krzyże, ozdobione czerwonymi kryształami.

- Markalu! - Z trzech krzyżów zaczęła wypływać zielona esencja, która powoli kształtowała ludzką postać. Był to Markal, mój mistrz.

- Ohhh.... Tak? –Powiedział.Jego głos przeszywał mnie, ale ciągnąłem dalej:

- Zadanie wykonane, wojna wygrana.

- Na pewno? - Spytał niedowierzającym głosem - A magowie?

- Tylko Naahir przeżył

- Ahh... syn Zanira - przestraszył się

- Ja bym się nie bał - powiedziałem zachęcająco - Zanir to stary głupiec, a jaki ojciec taki syn.

- Dobrze, a elfy? - Dopytywał dalej

- Uciekły w środku walki, z niewiadomych przyczyn.

- A, mroczne elfy?

- Zakopały się w ziemi, kiedy otrzymywały śmiertelny ciosy.

- A ludzie?

- Tak jak orkowie - cały ród wyniszczony – skłamałem

- Dobrze, można przechodzić do konkretów - powiedział, a ja wpatrywałem się w niego - Na północnym wschodzie w Srebrnych Miastach znajduje się miasto - Hikm. Pod nim jest zakopany najważniejszy artefakt - serce Stroju Lisza.

- Jakiż to przedmiot? - Spytałem z ciekawości

- Amulet Nieskruszonych. Dzięki niemu Twoja moc nekromanty znacznie wzrośnie. Po zdobyciu owego przedmiotu podam Ci resztę. Lecz to zadanie nie będzie łatwe - zamek jest dobrze chroniony. Na szczęście na północy znajdziesz Sundown, dawną stolice nekromantów. Znajdź ją i odbuduj... - Po tym przerwał i Markal rozsypał się. 

Ruszyłem dalej na swoim koniu i wpatrywałem się w krwawe niebo. Podszedł do mnie Anoth i rzekł:

- Przyznam, młody wodzu, masz niełatwe zadanie.

- Wiem, wiele ryzykuje, nawet zbyt dużo, jeśli wszystko legnie w gruzach, musimy liczyć się z kosztami. Póki, co módlmy się do Cieni Thralsai o błogosławieństwo.

- Przyznam Ci racje Orlando, a może: "Wielki nekromanto - Sandro"? - Prychnąłem na to

- Więc, na wschód? - Spytał z radością


- Tak, na wschód - odpowiedziałem ochrypłym głosem. Ale i tak nadal staliśmy jak wryci w ziemię i czując odrzucenie do tej misji.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki