FANDOM


To Opowiadanie jest autorstwa Rekinado.


Uwaga! akcja opowiadania została umieszczona w nowym uniwersum azuremyst wiki.

16 Świt 6853 roku, Góry Khazedy, okolice Bur'enek 

Jhoseph tracil czucie w nogach. Po kilku godzinach marszu wielu jego przyjaciół poddało się i pozwoliło by chłód stał się ich ostatnią nałożnicą. On sam został zabrany od ciepła domowego ogniska- w tym roku nie wyrobił się z pańszczyzną. Wielu mu podobnych szło na śmierć. Uzbrojeni w włócznie i słabo wykute miecze mieli uratować stara krasnoludzka twierdzę. 

-Stać. Zwiadowcy wracają.-oznajmił dowódca. 

Nagle przed niewielkim oddziałem pojawił się mocno wystraszony zwiadowca. Młody biegacz wygladal na mocno przerażonego. Jego zbroja była cała w krwi koloru zwiędłych róż a on sam bezmyślnie trzymał zakrwawiony nóż. 

-Orkowie...dużo. Setki, tysiące..-wydusił z siebie zwiadowca.

-Jeszcze dziś będziemy pili krasnalskie piwo! Jest nas niewielu ale wygramy.- wykrzyknął dowódca. Wypowiedz zabrzmiała mało przekonująco. Nikt w to nie wierzył. 

Szelest okolicznych drzew wydawał się jakoś nienaturalny. Cały oddział znajdował się teraz na rzadko uczęszczanym leśnym szlaku, jakie występują tylko w górach Khazedu. Las od wschodu oraz zchodu był otoczony przerz dwie góry. Robieni na szybko wojownicy postanowili zrobić postój w tym majestatycznym miejscu. 

-Ta na wschodzie to Gheldris, zwana równierz śnieżna księżniczką. Mój pdziadek polowal tam na górskie kozice. Kiedy wracał z polowań  przynosił z soba duzo pieniędzy oraz heroicznych opowieści.- Powiedział Alchen, stary przyjaciel Josepha.

-Spójrz! Czy to nie stary tron? Góra na której starożytny Nusrki (barbarzyński) król ukrył swoje skarby? Ponoć Beowulf potrzebował setki mamótów by je przenieść z północnego Vanheim.- Dodał Joseph.

Powoli zapadał zmrok. Słońce ukrywało się za ośniezonymi górskimi szycztami a iglaste drzewa zaczynały przypominać grupę wysokich olbrzymów. Po godzine było juz ciemno. Tylko nieliczne ogniska na skraju obozu oświetlały skupisko namiotów. Co jakiś czas dochodziło do chaotycznych zmian warty.

Nagle siedzący w swoim namiocie Joseph usłyszał głośny krzyk. A potem cały świat wydawał się wariować. Kiepsko wyszkoleni ,,żolnierze" próbowali  stawiać opór dużej grupie zielonoskórych napastników. Orkowie wydawali się niezwycięzeni, każdy siepacz byl urodzonym wojownikiem-czego nie można było powiedziweć o ludzkich poborowych. Śnieg z każdą chwilą stawał się bardziej czerwony. 

-Pomocy!- krzyknął jakiś chłoptaś. 

-Gdzie jesteś?!- głośno zapytał Joseph.

Niby heros szybko chwycił starą wlócznię. Nie zamierzał zdechnąć bez walki. Desperacko uderzył w barbarzyńcę....Ork lekko się zachwiał po czym odwrócił się w stronę obrońcy. Dzikus spróbował odpowiedzieć na ten zuchwały atak. Udało mu się. Joseph krwawił. Jego świdomość odchodziła. Oczy zamykały się. Po raz ostatni mógł ogladać przepiękną górska dolinę. Wiedział jaki czeka go los. Nikt go nie pochowa. Nie będzie mieć grobu ani pomnika. Krasnoludy nie dowiedzą się o odsieczy a orkowie porzucą jego zwłoki. Może ktoś będzie polować na okoliczną zwierzynę i przypadkiem odkryje pole bitwy? Nie wiedział co czeka go w przyszłości. Nie miał przyszłości... 

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki