FANDOM


Medalion Anioła

Rozdział 4

 

  Nagle znalazłam się w jakimś pomieszczeniu. Przy stoliku z lampką, które było jedynym źródłem światła siedział dwóch mężczyzn. Zachowywali się jakby mnie tam w ogóle nie było, więc pomyślałam, że to jeden z tych moich dziwnych snów. Jeden z nich był w  średnim  wieku, ubrany elegancko. Miał na sobie czarny garnitur i białą koszulę. Drugiego nie mogłem dostrzec, bo siedział tak, że światło lampki nie dochodziło do jego twarzy. Ręce trzymał na stole a podwinięte rękawy odsłaniają ciemną bliznę kształtem przypominającą ptasie pióro. Mężczyźni rozmawiali o czymś podeszłam bliżej żeby usłyszeć o czym ale nie dość blisko aby ujrzeć twarz drugiego mężczyzny, bo bałam się, że jednak mnie zauważą.

 - Znalazłeś ją? -Zapytał jeden z nich dziwnie znajomym mi głosem.

- Tak szefie. Prawie ją miałem, ale on także już ją znalazł- powiedział drugi

- Stróż?- Zapytał, a jego rozmówca pokiwał twierdząco  głową.

- Trzeba wymyślić nowy plan.

- Tak. Wiem już nawet jaki. Zapiszę się do jej szkoły i zaprzyjaźnię się z nią, zdobędę jej zaufanie, a potem wyciągnę z niej gdzie jest Medalion Anioła. Powiedz, jak się nazywa?

- Lena Stone. Jest jeszcze słaba. Szesnaste urodziny ma dopiero z miesiąc i raczej nie jest świadoma swojej mocy i pochodzenia.

Zamurowało mnie. Oni mówili o mnie. Ja nie wiem nic o żadnym medalionie.

Po chwili ciszy jeden z nich znów się odezwał:

-Szefie, zabijesz ją? Słyszałem legendy, że jeśli ktoś będzie próbował ją zabić, zginie pokonany własnym strachem.

- To tylko bajeczki, którymi straszy się niegrzeczne dzieci. Już raz udało mi się ją zabić, ale popełniłem pewien błąd. Nie dowiedziałem się gdzie jest medalion i reszta jej atrybutów.

- Jest tego więcej?

- Tak, ale najważniejszy jest medalion. Jeśli nie powie to sprawie, że zacznie mówić.

-Będziesz ja torturował?

-Jeśli taka będzie konieczność to owszem będę. Jeśli mi nie zdradzi gdzie on jest do jej urodzin będziemy musieli ja porwać zanim skończy 16 lat.

Zamarłam. Ogarnął mnie ciemny strach. Łzy napłynęły mi do oczu. Nie wiedziałam gdzie jest ten medalion. Nie chciałam żeby mnie porwali a co gorsza torturowali. Nagle pociemniało mi przed oczami. Chwile później otworzyłam oczy i zorientowałam się ze leże na tylnych siedzeniach prawdopodobnie czarnego mercedesa. Usiadłam i próbowałam sobie przypomnieć, co się stało. Zamknęłam oczy i złapałam się za skronie. Ktoś się odezwał cichym ciepłym głosem:

-Jak się czujesz?- Podniosłam wzrok. O otwarte na całą szerokość drzwi samochodu opierał się Sebastian. Miał na sobie ciemne jeansy bordową koszule i czarna skórzaną kurtkę. Wyglądał niesamowicie przystojnie.

-W porządku. Tylko trochę boli mnie głowa. Co się stało? Gdzie Emma?- Zaczęłam się denerwować. Po tym, co zobaczyłam we śnie nie wiedziałam czy mogę ufać Sebastianowi, jednak w jego pobliżu czułam się bezpieczna.

-Miałaś atak i zemdlałaś. Emma pojechała do domu. Obiecałem jej ze zajmę się tobą i jak tylko odzyskasz przytomność odwiozę cie do domu. Chcesz się napić?- Podał mi butelkę wody.

Podszedł i przykucnął tak ze patrzył mi prosto w oczy. Świetle księżyca jego oczy były jeszcze bardziej niebieskie.

- Lena, co się stało? Wyglądasz na przestraszoną-zapytał cicho. W jego głosie było słychać troskę i smutek i było w nim coś takiego, że od razu chciało się mu wszystko powiedzieć.

- Miałam dziwny sen. Było w nim dwóch mężczyzn. Mówili coś o medalionie anioła i, że mają zamiar mnie porwać żeby dowiedzieć się gdzie on jest. Boje się.- Przez chwilę miałam wrażenie ze przez twarz Sebastiana przeszedł cień.

- Nie musisz się bać- powiedział spokojnie- to pewnie tylko zły sen.- Powiedział to tak jakby sam nie wierzył w swoje słowa. Mimo że się uśmiechnął, widziałam w jego oczach niepokój.

Sebastian odwiózł mnie do domu. Milczeliśmy przez cała drogę. W ciągu 20 minut byliśmy na miejscu. Odprowadził mnie do drzwi.

- dziękuje powiedziałam.

-zjedz czekoladę, poczujesz się dużo lepiej. Śpij dobrze Śliczna- powiedział i obdarował mnie jednym z tych jego magicznych uśmiechów.

Było ok. 22: 00. Weszłam do pokoju i pierwsze, co zrobiłam to wzięłam leki. Poszłam do łazienki i po kilkunastu minutach ułożyłam się do snu. Miałam jednak nieodparte wrażenie ze o czymś zapomniałam.

- miałaś zjeść czekoladę.- Odezwał się głos w mojej głowie. To był Wren.

- dziękuje. Jesteś kochany, - zjadłam spory kawałek czekolady. Sebastian miał racje od razu zrobiło mi się lepiej. Leżąc w łóżku opowiedziałam Wrenowi mój sen z każdym szczegółem. Zauważyłam ze on również się zmartwił. Słyszałam to w jego głosie.

Poprosiłam Wrena żeby opowiedział mi o niebie, ale zanim zdążył zacząć zasnęłam.

// Mahilā.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki