FANDOM


To Opowiadanie jest autorstwa Mahilā.


Sebastian

Sebastian

Medalion Anioła

Rozdział 1.

Havenshill, NY.

 

Dzisiaj rano budzik nie zadzwonił. Zerwałam się z łóżka i pobiegłam do łazienki. Szybko wsunęłam na siebie jeansy i fioletową bluzę z kapturem, a włosy związałam w niechlujny koczek i wybiegłam z domu bez śniadania. Ledwo zdążyłam na pierwszą lekcję. Zdyszana usiadłam obok Emmy. Zaczęła się lekcja biologii. Pani Hart usiadła przy biurku i zawołała mnie do odpowiedzi. Dlaczego? Nie zdążyłam się pouczyć i zaczęłam się denerwować. Nagle odezwał się w mojej głowie głos:

- Spokojnie.- To był ten sam głos co w dzieciństwie. Jemu mogłam ufać.

Nauczycielka zadała pytanie:

- Na jakie fazy dzieli się mitoza?- wzięłam głęboki oddech - Wiesz to.-powiedział ktoś w moim umyśle. 

- No to… interfaza, profaza, metafaza, anafaza i terofaza.                                        

- Dobrze.- Nauczycielka zadała mi jeszcze parę prostych pytań i wstawiła mi piątkę. Byłam zszokowana moją wiedzą bo wcale się nie uczyłam. Wróciłam do ławki i w zamyśleniu spojrzałam  za okno. Po drugiej stronie na parkingu stał wysoki dobrze zbudowany chłopak. Opierał się o motocykl. Miałam wrażenie że patrzy się prosto na mnie. Po chwili dzwonek na przerwę wyrwał mnie z zamyślenia. Spojrzałam jeszcze raz za okno ale chłopak zniknął i jego motocykl też. Wyszłyśmy z klasy i Em zaczęła o czymś do mnie mówić ale nie umiałam się na tym skupić. Ciągle miałam przed oczami tego chłopaka.                                                                                                                                                                                                                         

-Lena! Słuchasz mnie?!                                                                                                        

- Tak… nie, przepraszam zamyśliłam się. Możesz powtórzyć?                                   

- Jasne. Zanim przyszłaś powiedziano nam ze jutro ma dołączyć do naszej klasy nowy chłopak.                       

-No to super.- odparłam niezbyt entuzjastycznie.                                                                 

- Ej weź! To może być ktoś miły. Może się polubicie. Może jest w twoim typie? Musisz mieć jakąś rozrywkę w życiu!                                                                                                 

- Nie potrzebuje rozrywki. Moje życie jest ciekawe!                                                               

- Poważnie?                                                                                                                                 

- No dobra może i jest nudne, ale co z tego?! A poza tym nie jestem atrakcyjna. Skąd wiesz czy mu się spodobam?                                                                                                  

- Jesteś śliczna spodobałabyś się każdemu.

- Nie prawda. Jestem za gruba. No i wyglądam okropnie. Nie jestem ładna.

Em jest wyjątkowa. Nigdy nie przejmowała się tym co mówią inni. Lubi swoje ciało i dba o nie. Jest bardzo chuda- takie geny. Zazdroszczę jej tego ale ona mnie zawsze wspiera. Zazdroszczę jej też ze jest taka odważna, lubi imprezować i próbować wszystkiego. A ja jestem wręcz przeciwnie, jestem taką szarą myszką której nie da się nigdzie zaciągnąć. Dobrze ze ją mam, bo gdyby nie ona moje życie byłoby jeszcze nudniejsze.

 

                                                             

- Carolyn!- ciekawe gdzie się podziewa. Weszłam do kuchni i zobaczyłam liścik na stole:

     Lena!

Jadę do Nowego Yorku załatwić kilka spraw związanych z majątkiem naszych rodziców. Wrócę za trzy dni W pokoju zostawiłam ci pieniądze na jedzenie. Pamiętaj żeby zamknąć drzwi na klucz przed pójściem spać lub wyjściem z domu.                     

                                                                                                     Kocham Cię Carolyn.

Znowu sama, ale nie mogę winić za to mojej siostry. Dba o mnie i pracuje żeby zapłacić za rachunki, jedzenie i nasze zachcianki. Poszłam na górę i miałam zabrać się za lekcje kiedy zaburczało mi w brzuchu. W tym momencie głos który znałam bo w dzieciństwie często do mnie mówił, odezwał się w moich myślach:

- I co, będziesz tak siedzieć i się głodzić?

-Nie. No może. Po prostu nie ma już nic w lodówce.- pomyślałam. Chyba mnie słyszy w myślach.

-To co za problem wyjść i coś kupić?

-Ale…- nie zdążyłam dokończyć bo głos mi przerwał:

-Weź pieniądze i idź. 15 minut stąd jest kanapkarnia, przecież wiesz.- zaburczało mi ponownie i złapałam się za brzuch. Byłam bardzo głodna.    

-No dobra. -  wzięłam pieniądze i wyszłam zamykając drzwi na klucz. Na dworze zaczynało się ściemniać. Drogę do kanapkarni „u Joego” znałam na pamięć. Byłam już prawie na miejscu kiedy głos w mojej głowie powiedział cicho:

-Bądź spokojna i nie okazuj strachu.- I nagle  poczułam czyjaś ręka na ramieniu. Dłoń zaciskała się coraz mocniej zadając mi straszny ból. Odwróciłam się. Ręka należała do młodego chłopaka. Był wysoki, a po jego wyglądzie można było stwierdzić ze jest narkomanem. W jego oczach było widać złość i zagubienie.

- A teraz grzecznie oddasz mi wszystkie twoje pieniądze, jeśli nie…- Nie dokończył. Czyjąś silna ręka odepchnęła mnie do tyłu i kiwnięciem nakazała schować się za sobą.

- Jeśli nie to co?- powiedział ostro. Głos chłopaka był znajomy, ale nie wiedziałam do kogo należy. Na twarzy napastnika pojawił się strach.

- Nic - odwarkną i odszedł. Mój obrońca się odwrócił i mogłam zobaczyć jego twarz. To był on, chłopak z parkingu. Był wysoki, szczupły i dobrze zbudowany. Miał ciemne zmierzwione przez wiatr włosy, jasną skórę i piękne oczy koloru wzburzonego oceanu. Ubrany był w ciemne lewisy i jasny t-shirt. Wyglądał niesamowicie.

-Nic ci nie jest?  Zrobił ci coś ?- tym razem powiedział to miękkim i ciepłym głosem.

- Nie nic mi nie jest, tylko ramie mnie trochę boli. Dziękuje- uśmiechnęłam się niepewnie.

- Właśnie szedłem do Joego i zobaczyłem jak cie zaczepia.

- Ja też właśnie tam szłam.- Jego twarz pojaśniała.

-Miałabyś coś przeciwko gdybym się do ciebie przyłączył. Nie lubię jeść sam, no i chciałbym cie poznać, wydajesz się bardzo miła. Przy okazji jestem Sebastian.

-Lena. Ja też cie chętnie poznam. 

Po zjedzonych kanapkach i miłej rozmowie wyszliśmy z restauracji. Fatalnie potknęłam się na schodach, ale Sebastian mnie złapał.

- Może cie podwiozę? Jest już ciemno i kto wie, sytuacja może się powtórzyć.

- Nie wiem…

-Świetnie! Gdzie mieszkasz?- teraz zaczęłam go poznawać. Był bardzo stanowczy.

- Coldstreet 45.- Nie jestem zbyt ufna ale mimo tego ze wyglądał niebezpiecznie czułam ze mogę mu zaufać.

- Wiem gdzie to jest. Chodź niedaleko zaparkowałem motocykl.

-Motocykl?- rzuciłam.

- Yhym. Chyba się nie boisz?

- Nie.- skłamałam. Nigdy nie jechałam na motocyklu.

Sebastian pomógł mi wejść na pojazd, po czym sam na niego wskoczył. Złapał mnie za nadgarstki i objął moimi rękami swoje ciało. Siedziałam tak blisko ze niemal się stykaliśmy. Powiedział z łobuzerskim uśmiechem na twarzy:

- Lepiej się trzymaj.

Ruszyliśmy. Jechał tak prędko ze moje nogi momentalnie zmiękły ze strachu. Tak się bałam ze przywarłam całą sobą do jego ciała. Zamknęłam oczy. Kiedy zatrzymaliśmy się tuż pod moim domem powiedział z satysfakcją:

- Już możesz otworzyć oczy.- zeskoczył z motocyklu i podszedł, złapał mnie w talii i ściągnął. Rozdrażnił mnie tym bo mógł mi zwyczajnie podać rękę. Stał teraz tak blisko ze mogłam poczuć jego zapach. Pachniał świeżością, jak ocean o wschodzie słońca. Wciąż trzymał mnie w tali delikatnie ale tak jakby nie chciał mnie nigdy wypuścić, a ja nie miałam żadnej drogi ucieczki bo plecami byłam oparta o motor.  Patrzył na mnie swoimi magnetycznymi morskimi oczami. Odwróciłam wzrok., a on zapytał miękko.:

- Wszystko w porządku? Wyglądasz na wystraszoną.

-Yhym. Dziękuje za ocalenie skóry i za podwózkę do domu.

Uśmiechnął się lekko i odprowadził mnie do drzwi.

- Do zobaczenia. - Powiedział i odszedł.

// Mahilā

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki