FANDOM


To Opowiadanie jest autorstwa Karu.


Państwo Jerkins byli całkowicie normalnymi, zwykłymi ludźmi. Chwała Bogu. Pani Jerkins była kobietą o smukłej sylwetce, miała kasztanowe oczy i krótką szyję. Na okrągłej głowie falowały ogniste włosy, które spinała w kok. Merta, bo tak było na imię pani Jerkins, pracowała jako nauczycielka w liceum dla niesłyszących. Pan Jerkins był natomiast umięśnionym, wysokim mężczyzną, o bardzo czujnych zielonych oczach; pracował jako policjant. Wykonywał swoje obowiązki sumiennie i jako że pracował w policji, nie był lubiany przez część społeczeństwa. Pewnego wiosennego wtorku, od którego zaczyna się nasza opowieść Pan Jerkins jak zwykle ubierał się do pracy. Patrząc w lustro i zawiązując krawat szybko wyszedł. Gdy przybył do komisariatu, przejrzawszy listę co ma do zrobienia dzisiaj, postanowił wziąć się do pracy. Zajął się najpilniejszą sprawą: chwytaniem guru gangu narkotykowego. Nie spodziewał się, że tego dnia stanie się coś, co odmieni na zawsze jego życie...

Pan Jerkins dotarł do pewnej nory, gdzie według jego podejrzeń miała być siedziba dilerów. Melina jak melina nie wyglądała na nadzwyczajną: stare szafki, w których najpewniej były ukryte narkotyki, nad którą wisiało lustro. Pan Jerkins przeszukawszy całą melinę nie znalazł niczego i był trochę tym zawiedziony. Jednak chciał jeszcze raz zobaczyć szafkę, podszedł więc i nagle - usłyszał głos z lustra, który go przyzwał do siebie. Zdziwiony Pan Jerkins podszedł do lustra i zobaczył swoje odbicie.

Przyjrzał mu się przez chwilę i nagle znikąd pojawiła się wielka chmura, która go wciągnęła do lustra. Pan Jerkins był cały czas zdezorientowany, zrobiło mu się niedobrze i bardzo się przestraszył gdy w końcu wir ustał. Rozejrzał się: Siedział prawie w tym samym pokoju, z którego dopiero co został wessany, z tą różnicą, że meble były całe, na ścianach nie było zacieków. Przy stole siedziało dwóch mężczyzn ubranych w biznesowe garnitury. Krzyknął - "Stać, Policja" albowiem wyglądali, oni jak ci dilerzy, których poszukiwał. Mężczyźni zdziwieni odwrócili się, jeden z nich mu odrzekł, że są tylko biznesmenami i omawiają strategię dla swojej spółki. Pan Jerkins jednak nie uwierzył im, jednak po przeszukaniu mieszkania, w którym nie znalazł narkotyków, a jakieś papiery, zdjęcia rodzinne itp. przyznał im rację. Wyszedł na zewnątrz i powędrował w kierunku swojego pięknego zadbanego domu.

Gdy doszedł do niego to się bardzo zdziwił: dom Pana i Pani Jerkins nie był ładnym domem z dachówkami koloru złotego, ogród nie był zadbany; lecz z ścian domu odpadał tynk, okna były wybite w kilku miejscach, dach przeciekał, a w ogrodzie prócz chwastów grasowały szczury. Wszedł przez skrzypiące się chwiejące drzwi w zawiasach i o mało nie zasłabł gdy to zobaczył: On nie był tym pięknym, przystojnym, umięśnionym policjantem, tylko kloszardem z zapuszczoną brodą, śmierdzącym tanim denaturatem, a jego żona była kobietą, która przeszła piekło na ziemi: oczy podkrążone, siniaki w wielu miejscach, tłuste, zapuszczone włosy, na nosie ślady popiołu. Wtem odezwał się ów mężczyzna, który był Panem Jerkinsem: "Czego tu chcesz ty śmieciu", zdziwiony Pan Jerkins spytał o jego tożsamość, na co uzyskał odpowiedź "James Jerkins".

Prawdziwy Pan Jerkins zemdlał, a ten drugi rzekł "E, Merta tu jakiś miastowy zemdlał", na co Merta odrzekła "A wywal go jak przyłazi nieproszony", po czym prawdziwy James Jerkins wylądował koło kubła na śmieci przed domem. Gdy po kilkunastu minutach doszedł do siebie stwierdził, że jest w jakimś alternatywnym świecie, lecz by mieć pewność poszedł jeszcze na komisariat i nie pomylił się: zamiast komisariatu stał tu monopolowy, przed którym jakaś kobieta wyrzucała butelki.

James stwierdził, że skoro przez norę tu trafił to przez norę może wyjść. Poszedł więc do Nory, do lustra i walnął w nie głową. Nic się nie stało, prócz tego, że na głowie Pana Jerkinsa pojawił się niewielki guz. Z lustra usłyszał szept: Myślisz, że tak łatwo wrócisz kochasiu? Musisz odgadnąć zagadkę. Oto ona: "By znaleźć lustro do przeprowadzki musisz odgadnąć, co płacze, a nie ma oczu". James Jerkins chwilę myślał po czym rzekł: Wierzba Płacząca. Lustro niechętnie przyznało mu rację i przepuściło go tam skąd przyszedł. Znów leżał w tej norze, która była meliną. Chcąc być pewnym, że wrócił poszedł zarówno do domu jak i pod komisariat - wszystko było na swoim miejscu.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki