FANDOM


To Opowiadanie jest autorstwa Montez.


To Opowiadanie jest z cyklu Opowiadań o Harrym Potterze


- Albus Dumbledore.

Gargulec nagle ożył, zaczynając powoli odsuwać się odkrywając kręte schody ku górze.

- Skąd znasz hasło? - zapytał Neville Ginny, gdy wraz z Luną stali obok niej przy tajnym wejściu do gabinetu dyrektora.

- Przypadkowo podsłuchałam Snape'a, gdy któregoś dnia wchodził do gabinetu dyrektora - oznajmiła, wchodząc na pierwszy stopień krętych schodów.

- Przypomnijmy plan - zaproponowała Luna, nieco przestraszona na widok krętych schodów.

Neville i Ginny spojrzeli na nią, ta się uśmiechnęła, a rzodkiewki zamiast kolczyków świetnie się komponowały z jej lekkim rumieńcem.
Plan nie był skomplikowany, ale bardzo ryzykowny. Po ostatnim starciu z Carrowami w łazience Neville nadal czół dreszcze.
Plan włamania się do gabinetu dyrektora rozpracowywali podczas szlabanu dla Alecto Carrow, kazała im wypolerować wszystkie statuetki w Izbie Pamięci. Mówili szeptem bo Alecto z różdżką w garści pilnowała ich stając przy drzwiach izby.

- Neville, to bardzo niebezpieczne - szepnęła Ginny, czyszcząc złotą czarkę, w której można było już się przejrzeć jak w lustrze. - Snape, przecież go już znasz.

- Na pewno on nam się przyda, coś czuje, że zbliża się niezła jaska tego roku - wyszeptał Neville zerkając na Carrow.

- Ale przecież to tylko kupa starego żelastwa - wtrąciła Luna.

- Kupa czy nie, ale musimy go wykraść. Harry'emu uratował życie na drugim roku - oznajmił Neville, Carrow drgnęła.

- Jeszcze jedno słowo Longbottom, a te puchary będziesz czyścił do góry nogami, ale nie tylko z kurzy, ale i z własnej krwi - warknęła Alecto Carrow.

Teraz wspinali się po krętych schodach, a Neville nadal słyszał jej słowa, jakby stała obok niego. Gdy stanęli przed dębowymi drzwiami, serca zabiły mi jakby ktoś uderzył młoteczkiem w bębenek. To Ginny zrobiła pierwszy krok, to ona otworzyła drzwi.
Gabinet był pusty, na przeciw stało biurko, a za nim wisiało duży portret śpiącego Dumbledore'a.
Z nogami jak z waty wkroczyli do środka. Neville poczuł lekkie podniecenie gdy w zaszklonym kredensie zobaczył to po co tu przyszli. W blasku buchającego słońca z okna, lśnił ozdobiony opalami złoty miecz Godryka Gryffindora, Ginny i Luna też go zauważyły.
W trójkę podeszli do kredensu, otwierając trzęsącymi rękami drzwiczki wyciągając miecz. Neville dobył go w dłoń, a po jego całej ręce przeszedł dziwny dreszcz.

- Zmywajmy się stąd - szepnęła Ginny rozglądając się po gabinecie - lada chwila Snape może wrócić.

Neville i Luna kiwnęli głowami i ruszyli za Ginny w stronę drzwi, zamykając je za sobą.
Byli już gdzieś na piątym stopniu schodów, gdy nagle na samym dole usłyszeli czyjeś kroki i szepty. Do gabinetu wracał Snape, mamrocząc coś do siebie. Neville, Ginny i Luna stanęli na szóstym stopniu w bezruchu, wlepiając wzrok w zbliżający się cień Snape'a, który zbliżał się nieubłaganie ku nim.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki