FANDOM


wersja audio

To Opowiadanie jest autorstwa Atlantycki, redagował MaRsHuK.


"Ruiny", pięć liter a tak głębokie słowo, przynajmniej dla dzisiejszego świata. "RUINY" miejsce gdzie znajdują się rzeczy nigdzie indziej nie widziane, wiele niewytłumaczalnych, z siłą podobną do magicznej, lecz bez magii. Z wieloma kronikami, które wykluczają siebie nawzajem, wieloma symbolami mającymi nieznane dla nas znaczenie. Czy można znaleźć tam odpowiedzi na nasze pytania? Jak zaczęła się Wielka Wojna? Jak wyglądał świat przed nią? Jak powstała magia? A jak zostało założone Bractwo Światła?

Wyprawy zamiast odpowiedzi, przynoszą tylko więcej pytań, na przykład: Dlaczego nie ma ciał? Dlaczego budowano tak mało wytrzymałe, ale duże budowle? Jakim cudem Ruiny są w tak świetnym stanie skoro jej mieszkańcy poumierali? I czym są ich obecni mieszkańcy? Wyglądają podobnie do ludzi w zbrojach, mówią mową najpotężniejszych magów, a nawet znają alchemię jak nikt inny. Ale gdy przychodzi do zaklęć, zaczynają pleść głupoty.

— A co z ich wiedzą na temat Pism? — Zapytał Mateusz.

— Serio myślisz, że one interesują się takimi bajkami? — Wyśmiałam go, nigdy nie byłam pozytywnie nastawiona względem takich jak on. Jednak w sumie, dobrze byłoby to sprawdzić, przyszliśmy po informacje, a to czy mieszkańcy Ruin znają Pisma, może być istotne.

— Dobra, zapytaj ich o to, ale zacznij od czegoś innego, od bardziej otwartego pytania, lub bardziej osobistego.

— Nie ma problemu. — Powiedział.

Cóż, spodziewałam się innej reakcji od niego, ale w sumie mnie to cieszyło. Nie zaczął kłótni bo wie, iż Bractwo to manipulatorzy, a Szkoła Wiedzy Tajemnej to obiektywna prawda i bezstronna wiedza, pozbawiona emocjonalnego zakłamania. Tak, nie przyznał tego co prawda, ale przynajmniej nie próbował temu zaprzeczyć.

Szliśmy już dłuższą chwilę, jednak nawet nie zauważyłam gdy byliśmy na miejscu. Ruiny wyglądały, jak las ogromnych, metalowych drzew ze szklanymi liśćmi, powietrze było tutaj ciężkie, zarówno za dnia jak i w nocy było również ciężko oddychać, wszystko jednak naprawiały dziwne maski, które otrzymaliśmy od tutejszych mieszkańców. Przypominały one czaszkę ze szkłem zamiast oczu i długą rurą zamiast ust i nosa.

— Hej! Nazywam się Kali, w czym mogę wam pomóc?

Nienawidzę ich dziwnego przywitania. Nie dość, że robią to dość głośno, to jeszcze przesadnie pozytywnym głosem, wręcz pozbawionym szacunku, poza tym to ich imię "Kali" wszyscy się nim przedstawiają.

— Witaj, ja jestem Mateusz, a to Lucyfera, bądź pozdrowiony Bracie Kali!

No nie... przesadził!

— Nazywam się Lucy! Ta abominacja, którą mnie nazwałeś nie jest moim imieniem!

— Widzę, że jest Osoba zestresowana, najbliższy ośrodek wypoczynkowy znajduje się 2 kilometry od nas, czy chciałaby Osoba abym Osobę tam zabrał? — Zaproponował Tubylec.

— Nie mamy na to czasu Bracie Kali. Dość mocno się nam śpieszy. — Powiedział Mateusz.

— Rozumiem, więc jak mogę wam pomóc? — Ponowił pytanie Kali.

— Chciałbym zadać ci kilka pytań, czy mogę?

Nie wytrzymałam już:

— Pytaj wreszcie, a nie przeciągasz!

— Widzę, że jest Osoba zestresowana, najbliższy ośrodek...

— Przestań! Po prostu odpowiedz na jego pytanie!

Obaj zamilknęli na chwilę, miałam chwilę aby się uspokoić, a ten kultysta wtedy..."

— Wiemy, że on jest Banitą tak jak ty, ale nadal jest kapłanem, Przestań nazywać go "Kultystą"! — Przerwała opowieść Rada.

Lucy zacisnęła zęby, pokiwała głową i kontynuowała:

No to ten KAPŁAN, zadał wtedy swoje pytania:

— Są u Was wyznawcy Boga Bracie Kali?

Tubylec zastanowił się przez chwilę, po czym zapytał:

— Którego Boga?

Cóż, muszę przyznać, że nawet mnie tym pytaniem zdziwił, a co dopiero Mateusza.

— Jak to, którego? Jest tylko jeden.

— To inaczej, którego wybrałeś?

— Jak mogłem wybrać, skoro jest tylko jeden? — Zapytał zdziwiony Mateusz.

— Spodziewałam się tego. — powiedziałam — Zaczął pleść głupoty, tak samo jak w przypadku zaklęć, pewnie dlatego przetrwali wojnę, bo nie byli po żadnej stronie.

Mateusz jednak nie słuchał tego co mówiłam, tylko cierpliwie czekał na odpowiedź od Kaliego, ten jednak zamiast odpowiedzi, zadał pytanie:

— Jak wyobrażasz sobie twojego Boga?

— Jako Boga i stwórcę pełnego mocy, mądrości i energii.

— A jak on wygląda?

— Nie widziałem go...

— A jak go rysujecie?

— Zwykle jako światło z nieba...

— Podajesz mało informacji, postaraj się proszę.

— O co Ci chodzi Bracie? Odpowiadam zgodnie z Pismami.

— Jakimi Pismami?

— Od Boga...

— A jak je nazywacie?

— Nazywamy je "Pismami Od Boga".

Kali już lekko zdezorientowany pytał dalej:

— A jak nazywacie kapłanów?

— "kapłani".

— A jak nazywacie waszą Religię?

— "Prawdziwą".

— A jak jej członków?

— "Wiernymi"

— A pozostałych?

— "Niewiernymi".

Kali całkowicie zdezorientowany, zaczął się jakby śmiać po czym powiedział:

— Hej! Nazywam się Kali, w czym mogę wam pomóc?

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki