FANDOM


wersja audio

To Opowiadanie jest autorstwa Atlantycki, redagował MaRsHuK.


Najmłodszy z rady przerwał opowieść podnosząc dłoń. Nastała cisza, którą zakłócały jedynie dźwięki delikatnego pocierania się szat Rady o Ich zbroje. Zwykle tego nie słychać, jednak teraz roznosiło się prawie echem.

— Nie rozumiem czegoś... — Stwierdził najmłodszy z Rady. — Jaki związek mają te historie ze sobą? Śmierć tego chłopca, wyprawy do ruin, twoje eksperymenty?

Pytanie zostało skierowane do Mateusza, ten popatrzył nieśpiesznie, jednak przenikliwie po maskach Rady, zastanowił się przez chwilę i uśmiechnął się do swoich myśli.

— Cóż... Opowiedzieliśmy je trochę nie pokolei, — Stwierdził — jednak musicie nam wybaczyć, mogliśmy poruszyć historię Justyniany na końcu, ale skąd mięliśmy wiedzieć, że nie da rady powiedzieć tego tutaj? Jeżeli jednak macie problem ze zrozumieniem tego, możemy to prędko wytłumaczyć.

— Prosimy. — Powiedział Najstarszy z Rady, a Lucy zaczęła:

— Moi rodzice umarli niedługo po moim porodzie, wychowałam się w domu dziecka i właśnie tam poznałam... swoją współlokatorkę.

Po twarzy dziewczyny było widać, iż z tymi wspomnieniami wiąże się wiele skomplikowanych emocji.

— Cóż, prędzej czy później zauważyłaby, że uczęszczam na zajęcia Szkoły Wiedzy Tajemnej, a że szkoliła się ona do Inkwizycji, to tylko kwestią czasu było aż mnie, w najlepszym wypadku, wyda. Cóż na moje szczęście, poniekąd, stało się to najlepsze i zostałam wydana, wtedy zgarnęli mnie kulty... inkwizytorzy, jednak byłam niepełnoletnia i nie mogli mnie zabić, dlatego zabrali mnie do "Centrum Reformacyjnego". Tam mieli nas "oduczyć" magii, jednak praktycznie wyglądało to tak, że karali nas za jej używanie wrzucając nas do ciemnicy i przyprowadzali naszych bliskich, aby namawiali nas do zaprzysiężenia się, iż nie będziemy więcej z niej korzystać. Cóż, nie podpisałam, tak jak większość. Mieliśmy zwyczajnie dość, nie chcieliśmy grać w ich grę, już nigdy więcej, nawet jeżeli będziemy mieli umrzeć.

Lucy chwilę się zastanowiła, zacisnęła pięści i kontynuowała:

— Wtedy przyszedł do nas pewien kapłan, wyglądał na dość młodego. Zaproponował nam, że zatrudni nas w Kronice ksiąg zakazanych, bo skoro już jesteśmy przesiąknięci magią, to po co mają wysłać tam kogoś z nich, skoro my chętnie to zrobimy? Cóż, oczywiście nie można było nam ich czytać, ani tym bardziej uczyć się wykorzystywać wiedzy tam zawartej, ale wszyscy się zgodziliśmy. Naszym głównym zadaniem było "identyfikowanie magicznych ksiąg", ale zajmowaliśmy się też porządkowaniem Kroniki. Początkowo ograniczało się to tylko do odkurzania półek, jednak wielu kapłanów, którzy tam przychodzili miało trudności z odnajdywaniem konkretnych tomów, dlatego zaproponowaliśmy im segregowanie książek, a od tego była krótka droga, aby pozwolili nam je "przeglądać", aż w końcu praktycznie wszyscy mogliśmy regularnie je wszystkie czytać. Dzięki czemu mogliśmy szybko wskazać kapłanom wszystkie księgi opowiadające na konkretny temat. Wtedy poznaliśmy Mateusza, był jednym z wielu kapłanów, którzy przychodzili czytać książki, jednak było w nim coś innego... jako jedyny nie traktował nas z pogardą. Patrzył nam w oczy, uśmiechał się, był miły, a nawet podawał rękę na przywitanie...

— No tak, — Ponownie przerwała Rada — ale jaki to ma związek z pozostałymi opowieściami?

— No przecież mówię! Już prawie doszłam! — Wrzasnęła Lucy. Rada wyglądała na niezwykle oburzoną, jednak nie skomentowali jej wybuchu, tylko dali jej kontynuować.

— To u nas Mateusz opracował metodę odbierania magii.

— A co ma do tego śmierć jej brata? — Zapytał kąśliwie najmłodszy z Rady wskazując płaczącą Justynianę. Ta już się pozbierała, dlatego postanowiła sama odpowiedzieć na to pytanie:

— Po śmierci brata uciekłam z domu, poszłam do Bractwa ale jedyne co otrzymałam od was, to było ciągłe przypominanie mi, iż mój brat jest samobójcą. Wtedy znalazła mnie Szkoła Wiedzy Tajemnej. Nie było tam jakoś dobrze, ale to było jedyne miejsce gdzie mogłam wreszcie zapomnieć...

— Jak to się ma do wyprawy do Ruin? — Przerwał Najmłodszy z Rady.

— Przez pewien czas pozwalano nam badać Ruiny w poszukiwaniu ocalałych ksiąg Tajemnych... — Wyjaśniła Lucy, czym wywołała niezwykle głośne poruszenie na widowni. Lud nie mógł uwierzyć, jak Bractwo, któremu ufają bardziej niż samemu Królowi, może pozwalać Banitom wychodzić na wolność? I to do Ruin?! Poruszenie było tak mocne, że musieli stłumić je żołnierze zakonni.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki