FANDOM


To Opowiadanie jest autorstwa Mikhaln.


Lekki wiatr ugiął źdźbła trawy, które musnęły policzek Carrie. Dziewczyna otworzyła oczy i powoli wstała, przeciągając się. Pod drzewem siedział Mike i patrzył się na nią.

- Długo się już gapisz?- spytała.

Chłopak zaśmiał się i odparł:

- A czy to ma znaczenie? Ty we śnie pewnie inaczej pojmowałaś czas…

- Ty i te twoje filozofie - przerwała mu, wzdychając ironicznie.

- Filozofia jest ciekawą rzeczą - zaczął - to po prostu twój pogląd na świat. Tylko opisany w słowach. Coś, czego większość ludzi nie umie zrobić.

- Czyli co? Będziemy sobie tak siedzieć cały dzień i filozofować? - zapytała sarkastycznie.

- Ech…- westchnął Mike.- No dobra, zbieramy się.

Rozpoczęli zbieranie obozowiska. Wszystkie koce i prowizoryczny namiot po chwili były złożone.

- Też byś coś zjadła? - zapytał nieoczekiwanie Mike.

- Też pytanie.

- Problem w tym, że nam się wszystko skończyło. Wiesz czy daleko stąd jest jakaś wioska?

- Niestety, ale nie mam pojęcia. Jest jeden sposób, by się przekonać.

Mike uśmiechnął się.

- No co?! - zawołała Carrie, nie wiedząc, o co mu chodzi.

- Nic, po prostu to zabrzmiało tak „filozoficznie” - powiedział, śmiejąc się.

- Cicho!- zawołała, pokazując mu język. - Na dziś koniec z filozofią.

- Wiesz, że to niemożliwe.

Ruszyli przed siebie, niosąc bagaże. Po chwili ciszy Carrie odparła:

- Ech… niestety wiem.

Przed przyjaciółmi rozpościerała się malownicza dolina. Łagodne zbocza wzgórz pofałdowane były przez pola uprawne ryżu. Woda spływała ze wzniesień, łącząc się na samym dole w rzekę.

- Przynajmniej wiemy, gdzie iść - stwierdził Mike.

- Wzdłuż rzeki- zgodziła się Carrie.

- Dokładnie - kontynuował chłopak - miasta zawsze są nad rzekami. No, prawie zawsze.

Popatrzył w stronę swojej towarzyszki, ale jej już tam nie było. Kiedy zaczął obracać się dookoła, nagle usłyszał wołanie.

- Idziesz?!

Dziewczyna była już w trakcie schodzenia na dół.

- Strasznie szybka jesteś, jak się postarasz.

- To ty jak zwykle się rozmarzyłeś.

Mike zastanowił się nad tym chwilę. Może czas faktycznie inaczej biegnie w ludzkich umysłach. Spostrzegł jednak, że jego przyjaciółka nie będzie na niego czekać, więc ruszył czym prędzej za nią. Chwilę mu zajęło, zanim ją dogonił.

- Powiedz mi - zaczął chłopak - jakże to my na siebie trafili?

- Spotkał jeden wariat drugiego wariata i stwierdzili „pora na przygodę!” - odpowiedziała Carrie, akcentując na ostatnią część zdania.

- Przypadek czy przeznaczenie? - pomyślał głośno Mike.

- A ten znowu zaczyna - załamała się Carrie, uderzając dłonią w twarz.

- Ej no! To ja tu mam zielone włosy?

- Nigdy nie twierdziłam, że jestem całkiem normalna.

- Ja tak samo. Tyle, że moja nienormalność kryje się raczej tutaj - powiedział, wskazując palcem na czoło.

- Nie marz, tylko spełniaj marzenia - powiedziała.- Wiesz, że tak uważam.

-Wiem- odparł- i dzięki temu jestem tu teraz z tobą, tak to pewnie był tkwił gdzieś w porcie i spisywał dokumenty.

-Cisza! Nie wspominaj już proszę tej twojej nudnej przeszłości, bo wszystko psujesz.

-No dobrze, dobrze. A ty kiedy coś o sobie w końcu opowiesz Panno Tajemnicza? Bo na razie za wiele o tobie nie wiem.

-Dowiesz się w swoim czasie- stwierdziła i przyspieszyła kroku.

Po kilku minutach marszu znaleźli się na samym dole. Rzeka, którą widzieli z góry okazała się być dużo większa niż myśleli.

-Gdybyśmy tak mieli łódź- zaczęła Carrie.

-Hehe…- zaśmiał się Mike,- „Proście, a będzie wam dane”.

Dziewczyna odwróciła się i zobaczyła, że w ich kierunku zbliża się tratwa, na której stał jakiś miejscowy chłop. Carie zaczęła do niego wołać. Mężczyzna podpłynął w ich kierunku i zahamował tratwę.

-Ty mówisz- powiedziała pospiesznie Carrie.

-Ej! Co! Zaraz!- zaczął wołać Mike, kiedy zdała sobie sprawę o co chodzi.- Ale…- mężczyzna przy na tratwie spojrzał ze zdziwieniem na dwójkę przyjaciół.

-Eeee…- zaczął Mike. Nie był w stanie przypomnieć sobie niczego.

-Chcecie bym was podwiózł do miasta?- zapytał mężczyzna. Carrie i Mike spojrzeli na niego w osłupieniu.

-Znasz nasz język?- spytali jednocześnie.

-Na tych terenach jest dużo misjonarzy z Europy. Nauczyli mnie waszego języka. Wsiadajcie.

Nie czekając na nic weszli na tratwę. Chłop odbił od brzegu i ruszyli z prądem rzeki.

-Wspomniałeś coś o mieście- oprzytomniał po chwili Mike.

-Zgadza się- zaczął,- pół dnia drogi stąd.

-W sensie na piechotę?- zapytała Carrie.

-Nie- odparł mężczyzna z uśmiechem,- pół dnia na tej tratwie. Będzie dużo czasu by podumać. A tak w ogóle to nazywam się Queng.

-Miło mi poznać jestem Mike -odpowiedział chłopak uśmiechając się.- Dużo czasu na dumanie. Już nie mogę się doczekać. To jest…

-Carrie- przerwała mu dziewczyna.- Nawet nie wiesz co się stanie, jak ten tu się rozgada.

Queng spojrzał na przyjaciół i zamyślił się.

-Jesteście parą?

Zapanowała cisza. Kiedy sens pytania dotarł do podróżników rozległ się głośny krzyk, w którym dało się wyróżnić protesty, zaprzeczenia i temu podobne rzeczy.

-Rozumiem, tak tylko pytałem. Rodzeństwem zapewne też nie?

-W żadnym wypadku- odpowiedziała mu dziewczyna.

-Cóż- zaczął chłop.- Nie co dzień widzi się tak nietypowych podróżników jak wy.

-Nawet nie wiesz, jak rzadko- powiedział Mike, kiwając głową.

-Bardzoooo rzadko- zgodziła się Carrie.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki