FANDOM


To Opowiadanie jest autorstwa Montez.


To Opowiadanie jest z cyklu Opowiadań o Harrym Potterze


Był to spokojny wieczór, tylko co i raz powiewał lekki wietrzyk, gdy Rubeus Hagrid przemierzał szybkim krokiem uliczkę w Dolinie Godryka. Nagle zatrzymał się przy zrujnowanym domu, a jego oczy zabłysły od łez. Szybkim ruchem ogromnej ręki przetarł oczy, pociągając przeraźliwie nosem.

Drzwi domu były lekko uchylone, więc bez pukania przeszedł przez próg, nieco zawadzając czubkiem głowy o futrynę drzwi. Rozglądając się po wszystkich pokojach mieszkania, stwierdził, że tu na dole nie ma nikogo.

Jednak gdy wszedł po schodach na górę, dostrzegł pierwszą oznakę nienormalności. Na szczycie schodów leżało nieruchome ciało młodego mężczyzny, jego twarz była blada jak kreda, a oczy wpatrzone gdzieś w dal. Hagrid zachwiał się na nogach opierając się brutalnie o ścianę, z której nieco odpadł tynk.

- Och, James... James co się stało - jęknął Hagrid wycierając rozłzawione oczy, powoli omijając ciało Jamesa Pottera.

Zerknął raz jeszcze na nieruchome ciało Jamesa rozglądając się po korytarzu na którym stał. Nie musiał szukać długo, pierwsze drzwi na prawo leżały bezwładnie na ziemi. Tu w tym pokoju nie było połowy sufitu i dachu. Gruzy i gałęzie drzew leżały tu jeden koło drugiego, lecz jego największą uwagę zwróciła inna rzecz, kobieta.

Kobieta o lśniących rudych włosach, leżała wśród gruzów, jej oczy były mokre od łez, a usta rozwarte w niemym okrzyku. Zielone oczy patrzyły prosto na Hagrida, który instynktownie spuścił wzrok z kobiety, jakby te oczy raniły go bardziej niż widok leżącej jej nie ruchomej na ziemi. Jednak nie mógł się powstrzymać, zerknął na nią raz czy dwa.

- Lily... - wysapał - kochana Lily...

Kolejne kilka łez spłynęło w krzaczastą brodę olbrzyma, który głośno pociągnął nosem wycierając go wielką chusteczką w kropki.

Gdy wydmuchiwał nos, z rozwalonego łóżeczka dosłyszał cichy szloch, szybko minął ciało Lily schylając się ku dziecinnemu łóżeczkowi. Leżał w nim mały bezbronny chłopiec, o czarnej czuprynie, pyzatej twarzy i lśniących zielonych oczach. Chłopiec patrzył na Hagrida ssąc kciuka. Gdy delikatnie podniósł chłopca ten cicho zaszlochał, delikatnie obejmując swoimi rączkami ogromną dłoń Hagrida. Wtem olbrzym dostrzegł dziwną bliznę na czole niemowlęcia, bliznę w kształcie błyskawicy.

- Malusi Harry - wyszeptał Hagrid obserwując dzieciątko - Nie bój się, Hagrid nie zrobi ci krzywdy. Hagrid zabierze cię stąd - powiedział okrywając małego Harry'ego grubym kocem.
- Mama - szepnął niewyraźnie Harry wskazując drobną rączką na leżącą Lily.
- Taak... mamusia - jęknął Hagrid rozklejając się na dobre.

Tym czasem na dole dosłyszał czyjeś kroki. Szybko przetarł oczy wierzchem dłoni, otulił szczelnie Harry'ego kocem i szybkim krokiem wyszedł z pokoju a potem na dół.

Przy drzwiach do salonu Hagrid dostrzegł młodzieńca rozglądającego się po mieszkaniu. Na widok Hagrida Syriusz Black sięgnął za pazuchę, ale w ostatniej chwili się opanował, gdy rozpoznał olbrzyma.

- Hagrid? Gdzie James? Gdzie Lily? - zapytał.
- Oni... nie... - zaszlochał Hagrid - Lily i James nie żyją... zabił ich...
- Jak to nie żyją - jęknął Syriusz blady jak ściana - To... to nie... Czekaj, James i Lily nie żyją? Jak? Kiedy?
- Nom, nie żyją - zaszlochał - zakatrupił ich... Sam-Wiesz-Kto.
- A Harry? Gdzie jest Harry - Syriusz ukradkiem przetarł oczy. - Gdzie mój chrześniak?
- Jest tutaj, ze mną - rzekł Hagrid pokazując w swoich ramionach zawiniątko. - Jest cały i zdrowy...
- Hagridzie, daj mi go, jestem jego ojcem chrzestnym, jestem za niego odpowiedzialny gdy jego rod... - zaciął się.
- Dać ci Harry;ego? - zapytał zaskoczony Hagrid - Dumbledore dał mi inne polecenia, rozkazał co innego.
- Ale to mój chrześniak - odrzekł nieco zaskoczony Syriusz - Hagridzie ja się nim zaopiekuje.
- Dumbledore nie był by zadowolony, on ma inne plany co do Harry'ego - szepnął Hagrid próbując jak najdelikatniej odsunąć rąbek koca z twarzy niemowlęcia.
- Plany? Jakie plany? Hagridzie nalegam, daj mi Harry'ego - napierał Syriusz.
- Nie, nie, nie mogę - powiedział stanowczo olbrzym kierując się ku drzwiom wyjściowym .
- To w takim razie weź mój motocykl, weź go tak szybciej dostaniesz się do Dumbledore'a - zaproponował Syriusz wychodząc z Hagridem z domu Potterów.
- Twój motocykl? - zapytał Hagrid.
- Tak, on lata. Szybciej dotrzesz na miejsce, weź go - nalegał.

Hagrid poruszył obojętnie ramionami, i już po chwili siedział okrakiem na motocyklu Syriusza, układając zawiniątko w swoim wieloczęściowym płaszczu. Poprawił gogle na swoich oczach i odpalił silnik, który głośno zaryczał.

- Powodzenia - odrzekł Syriusz, zerkając raz jeszcze na zawiniątko w płaszczu Hagrida. - Do zobaczenia, Harry.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki